Actions

Work Header

Walentynki

Summary:

Yoarashi jest niecierpliwy, a Shoto nie potrafi mu odmówić.

Work Text:

I nadszedł ten dzień. Po błękitnym niebie raz po raz przelatywały chmury pierzaste nie zasłaniając słońca. Gdzieniegdzie na ulicach widać było resztki białego puchu, a pierwsze kwiaty zaczęły kiełkować. Pogoda była nadzwyczaj piękna. Był luty, lecz termometry wskazywały temperaturę dodatnią. Wszystko wskazywało na to, że będzie to wspaniały dzień.

Co roku w walentynki na małych palcach u rąk ludzi pojawiała się czerwona nić i znikała dopiero po równych dwudziestu czterech godzinach. Każdy widział tylko swoją. Wielu szczęściarzy spotykało wtedy swoje bratnie dusze, a ci bardziej utęsknieni i niecierpliwi, sami wyruszali na poszukiwania.

Todoroki obudził się wraz ze wschodem słońca. Przeczesał ręką włosy, głośno ziewając. Spojrzał przelotnie na swoją lewą dłoń, gdzie dostrzegł cieniutką nitkę przywiązaną do małego palca. Chłopak nie był typem osoby, która za wszelką cenę szuka swojej drugiej połówki. Wierzył, że jeśli to przeznaczenie, to i tak kiedyś muszą się spotkać. Po co więc je wyprzedzać i próbować zmienić na siłę?

Spojrzał na telefon i zobaczywszy, że została mu tylko niecała minuta do włączenia alarmu, położył się z powrotem z zamiarem zamknięcia oczu na jeszcze parę chwil. Nie zdążył nawet porządnie się przykryć, a nieznośny budzik zadzwonił. Z grymasem niezadowolenia na twarzy wyłączył go i podszedł do szafy wybrać, w co się dzisiaj ubierze. Była sobota, więc nie musiał zakładać mundurku. Wybrał więc białą koszulkę z krótkim rękawkiem i niebieskie jeansy. Po niedługim namyśle zarzucił jeszcze na siebie bluzę z kapturem imitującą kostium All Might'a, która była prezentem urodzinowym od Yoarashiego.

Tak, jak sądził, dolna część dormitorium była całkowicie pusta. Bo kto normalny wstaje przed ósmą w sobotę? Na pewno nie taki śpioch jak Todoroki, jednak dzisiaj umówił się z głośnym studentem z Shiketsu, a jego Shinkansen miał być na stacji za prawie dwie godziny.

Ale dlaczego akurat w walentynki? Odpowiedź była prosta: Yoarashi był niecierpliwy. Nie chciał czekać, aż w końcu spotka swoją bratnią duszę, jednak nie był zbytnio przekonany do tego, by iść za czerwoną wstążką, więc w każde święto zakochanych odwiedzał wszystkie znane mu osoby. W tym roku trochę ich przybyło. Dlatego też zaprosił Todorokiego do siebie. I chociaż wizja wczesnej pobudki i całego dnia zwiedzania nie wydała mu się zbytnio kusząca, zgodził się. Dlaczego? Będąc w pobliżu Inasy, po prostu sam z siebie chciał się uśmiechać. Chciał się do niego jak najbardziej zbliżyć, by odkryć, dlaczego tak jest, jednak nie wiedząc kiedy, prawdopodobnie się zakochał. Skrycie liczył na to, że są bratnimi duszami, jednak wiedział, że chłopak zasługuje na kogoś lepszego.

Po zjedzeniu śniadania i porannej toalecie, skierował swoje kroki na stację. Nie zajęło mu to długo, a już był na miejscu. O wyznaczonej godzinie pociąg przybył na stację i Todoroki zajął miejsce przy oknie. Założył słuchawki i starał się nie odpłynąć, co było dosyć trudne. W końcu jednak zasnął.

Po dosyć długim czasie otworzył oczy i widząc, że już jest na miejscu, szybko wyskoczył na peron. Ledwo co zdążył. Dopiero wtedy spojrzał na telefon i dotarło do niego, że jego przyjaciel wielokrotnie do niego pisał i dzwonił. Chowając słuchawki, wybrał numer do wyższego. Ku jego zdziwieniu, charakterystyczna melodyjka zabrzmiała tuż obok niego. Odwrócił się i posłał miły uśmiech do Inasy. Ten na to nie zauważalnie się zarumienił i po dosyć głośnym przywitaniu ruszyli przed siebie. Yoarashi trzymał młodszego za rękę, by uniknąć zgubienia się w tłumie.

Shoto spojrzał na ich złączone ręce, a na jego twarzy było widoczne zdziwienie. Czerwona nić łączyła jego lewą dłoń z prawą Inasy. Nastolatek zarumienił się. Na szczęście wyższy szedł przodem, więc nie mógł tego zauważyć.

Wyszedłszy z zatłoczonej stacji, łysy spojrzał na swoją rękę (nadal trzymał nią Todorokiego!) i znieruchomiał. Po chwili złapał młodszego w pasie i nieco odrywając go od gruntu, mocno przytulił go do siebie, szepcząc trzy słowa, które diametralnie zmieniły ich relację:

— Kocham cię, Shoto.