Work Text:
W dzień końca świata, wszystko zaczęło się tak samo.
Słońce wzeszło tworząc piękny dzień, w którym mieszkańcy Beacon Hills wyruszyli do pracy, szkoły czy też pozostali w domu.
Stiles jak co rano przywitał się z ojcem, zjadł w pośpiechu śniadanie, po czym skierował swojego niebieskiego ukochanego Jeepa w kierunku szkoły. Powtarzał w głowie harmonogram dzisiejszego dnia.
Wszystko stało się błyskawicznie. Sarna wybiegła na drogę. Skręcił gwałtownie uderzając w drzewo. Jechał za szybko, nie zapiął pasów.
Sanitariusze stwierdzili, że złamał kark, gdy go wyrzuciło przez przednią szybę. Nie cierpiał, zmarł na miejscu.
To był jego koniec świata. Innego nie będzie miał.
