Chapter Text
Paryż nocą był piękny, ale dokuczliwie chłodny. Chociaż w tym momencie nie miała jak się tym przejmować, bo o ile czuła na plecach lekką bryzę znad Sekwany, to głowę miała wręcz ciężką od gorąca. Była w stanie, delikatnie mówiąc, nietrzeźwym i to na tyle, że prawdopodobnie jedna lampka wina dzieliła ją od urwanego filmu. Nie pomagało jej to w uspokojeniu chaosu, który obecnie miała w głowie.
Od lat, praktycznie jeszcze jako dziecko, musiała radzić sobie z problemami zbyt dużymi dla niej. Ciągłe ratowanie świata, walka z przestępczością i bycie najbardziej absurdalną celebrytką w Paryżu wymagało wielu poświęceń; Masy trudnych decyzji i gigantycznego zaangażowania. Przez pięć długich lat wykonywania obowiązków, które były dużo większe niż jakiejkolwiek innej osoby w jej wieku, w pewnym sensie nauczyła się żyć z różnymi, niecodziennymi trudnościami. Takie miała wrażenie albo tak po prostu chciała myśleć; I mimo tego wszystkiego, teraz była w sytuacji, którą uważała jako taką bez wyjścia. Świat trwał we względnym spokoju, miasto zostało uratowane parę godzin temu i świętowało kolejną wygraną swoich bohaterów, tak więc wszystko powinno być w porządku. Ona jednak nie była spokojna.
Zabrzmi to dosyć dramatycznie, ale problem tkwił gdzieś głęboko w środku młodej kobiety i niekoniecznie wiedziała jak sobie z tym poradzić. Szczególnie w momencie, w którym ciężko jej było zrozumieć, co doprowadziło do sytuacji, w jakiej się znalazła. Zwyczajnie pijana w swoim niezwykłym magicznym stroju siedziała na kroczu swojego wieloletniego partnera i przyjaciela. Nogami mocno ściskała boki bohatera, dłonie ciężko opierała na jego klatce piersiowej i wcale nie próbowała wyrwać się z namiętnego pocałunku, w którym się zaplątali.
Jedna z jego dłoni przesunęła się po jej biodrze, magiczny strój tłumił dotyk w bardzo specyficzny sposób; Była to sensacja, którą ciężko było opisać słowami. Im bliżej palce Czarnego Kota były wnętrza jej uda, tym bardziej czuła lekką frustrację. Z jednej strony rozpierało ją narastające podniecenie, z drugiej w tym wszystkim ukrywał się jakiś niedosyt. Opuszkami palców przesunęła się z piersi na kark mężczyzny, po drodze zbadała wyraźnie zarysowany obojczyk, a finalnie wylądowała na poliku. Przez lata twarz Kota nabrała faktycznie męskiego kształtu i twardości, a mimo tego wydawała się zadziwiająco delikatna w otępiałym przez rękawice dotyku. Chłopak poruszył się niespokojnie pod nią, oddychając nierówno przez cały ten czas. Zaciekawiona tą reakcją, drugą ręką musnęła okolice brzucha swojego partnera, na co odpowiedział kocim pomrukiem.
- J-jesteś pewna, że chcesz to robić? - wydyszał prosto w jej ucho, dalej mrucząc.
Może nieco zbyt gwałtownym ruchem przeszła prawą dłonią po całej długości jego klatki piersiowej; W tym samym czasie palcem wskazującym lewej dłoni badała najpierw linie specjalnie wyeksponowanej przez maskę szczęki, szybko przechodząc na szyje, gdzie znajdowało się jabłko Adama. Chłopak stęknął bezradnie, cały ten czas trzymając dłoń między nogami Ladybug. Jednak w odróżnieniu od swojej partnerki, nie śmiał się ruszyć dalej, tak jakby zostały w nim jakieś resztki zdrowego rozsądku.
Kolejny długi, namiętny pocałunek. Biedronka tym razem praktycznie wbiła paznokcie w znajdujące się pod czarnym strojem ciało i agresywnie zsunęła nimi w dół. Chat Noir zacisnął mocno zęby, byleby nie wydać z siebie kolejnego zadowolonego pomruku, po czym nieco odsunął od siebie dziewczynę. Chwycił za twarz brunetki delikatnie, a ona bez zawahania wtuliła się w jego dłoń. Ślina stanęła mu w gardle na ten widok.
Ladybug tymczasem nie mogła nacieszyć się tym, jak zamknięte w kostiumie ciało na starcie kontaktu jest chłodne, ale nabiera ciepła w zastraszająco szybkim tempie. Kiedy tak siedziała na Czarnym Kocie czuła, że ma pod sobą stale nabierający temperatury obiekt, który bardzo, ale to bardzo — wbrew zdrowemu rozsądkowi — chciała dotknąć. Odwzajemniła gest z chwytaniem twarzy drugiej osoby. Kiedy kciukiem musnęła jego polik, uśmiechnął się całkiem uroczo jak na dorosłego mężczyznę.
Spojrzeli sobie prosto w oczy i oboje byli w stanie zrozumieć swoje intencje. Mimo tego Chat Noir ponowił pytanie:
- Naprawdę jesteś pewna, że tego chcesz? Potem możesz tego żałować... Nie chciałbym, żeby taka sytuacja zniszczyła naszą relację. - Przełknął głośno ślinę. Jego słowa były całkiem trzeźwe jak na stan, który wspólnie dzielili.
Mocniej oparła głowę na jego dłoni. Nieodgadnione uczucie w podbrzuszu opętało każdą jej myśl. Serce biło jej tak głośno, że nie była w stanie skupić się na niczym innym. Po prostu wiedziała, że dzisiaj potrzebowała tej intymności. Chyba jeszcze nigdy nie czuła się tak spragniona dotyku.
- Jestem pewna - odparła słabo. - Nie wiem czy będę tego żałować, ale wiem że bardzo chce to zrobić. Z Tobą. Teraz.
Nachyliła się nad nim. Pocałowała go niewinnie w polik, po czym bez ostrzeżenia musnęła ustami jego ucho. Skóra i włosy Kota pachniały wiatrem, i lekkim męskim potem. Była to zaskakująco komfortowa dla niej woń.
- Przepraszam jeśli to dla Ciebie problem - wyznała nieśmiało, a mimo tego wróciła do ostentacyjnego obmacywania jego sylwetki. Każdy mięsień pod ciemnym kombinezonem wydawał się ciekawy; Nie była już w stanie się kontrolować i może nieco samolubnie, ale postanowiła przenieść jakąkolwiek odpowiedzialność na swojego partnera. On jednak niczego takiego już nie posiadał. Nie kiedy zachęcała go w taki sposób.
W stałej wymianie pocałunków i pomruków Ladybug zmieniła pozycje, praktycznie kładąc się na Kocie. Bliskość tego typu sprawiała brunetce niemałą radość. W plątaninie jego noga znalazła się kusząco blisko jej kroku, co niemalże od razu wykorzystała, napierając na udo mężczyzny. W odpowiedzi zaczął miarowo się poruszać. Chyba próbowała mu coś powiedzieć, ale miał problem z czekaniem, aż partnerka dojdzie do słowa. Sięgnął w stronę jej piersi i chwycił za nią mocno.
- Ała. - Klepnęła go lekko w głowę.
Chciała po tym odsunąć rękę, ale mężczyzna chwycił ją i pocałował w wierzch dłoni.
- Wybacz, ekscytuję się - wyznał całkiem nieśmiało jak na sytuację w jakiej się znaleźli. Ostrożnie cmoknął palce dziewczyny - Niesamowite, że to robimy... Wiesz, jak byłem młodszy to zdarzało się, że fantazjowałem o seksie z Tobą.
- Domyślam się... To wydaje się... Całkiem normalne? - próbowała odpowiedzieć, rozkojarzona tym, że usta blondyna zaczęły okalać i ssać jej palec wskazujący.
Absolutnie nie miała pojęcia, że coś takiego może być dla niej podniecające, ale za każdym razem, kiedy powtarzał czynność na innym knykciu, czuła mrowienie w podbrzuszu. Oparła się o klatkę piersiową chłopaka i sama zaczęła się poruszać na jego udzie. Miała wrażenie, że jest całkiem wilgotna na dole, ale jak się okazało, magiczny strój nie przeciekał.
- Nie jesteś na mnie za to zła? - dociekał Chat, ponownie dotykając jej piersi, tym razem ostrożniej. Był bardzo zaintrygowany tym, że jest w stanie wyczuć twardniejące pod kostiumem sutki i świadomość ta tylko bardziej go nakręcała.
- Czemu miałabym? - Ton głosu Ladybug był wręcz proszący, każda spółgłoska, którą wypowiadała chwiała się razem z jej ciałem.
Młody mężczyzna kciukiem drażnił piersi partnerki, ciągle przyspieszając. Z zadowoleniem obserwował, jak ruchy jej bioder zwiększają tempo razem z nim. Ucisk w jego kroku stawał się coraz bardziej nieznośny. Podniósł się do siadu, żeby pocałować ją jeszcze raz. Kiedy oplotła rękami jego kark, zimno zabrane od posadzki wyparowało niczym zły sen.
- Pojęcia nie mam... Dlatego wolę zapytać.
Zaśmiała się tak czarująco, że jakaś część herosa rozpłynęła się w błogim szczęściu. Tak jakby wrócił do czasów, w których stale próbował zdobyć uczucia Biedronki i cieszył się z każdej tego typu chwili. Tylko tym razem oboje byli dorośli i od lat nie mieli między sobą tego typu napięcia. Cała ta sytuacja była dla niego bardzo abstrakcyjna, a mimo to nie mógł się oprzeć. Już zapomniał jak bardzo pociągająca może być dla niego Ladybug i odkrycie tej świadomości na nowo było wręcz ogłupiające.
- Wszystko jest w porządku - odparła rozanielona wręcz brunetka, wymuszając na swoim towarzyszu długi, namiętny pocałunek.
- M'Lady - wydusił z siebie w przerwie na nabranie oddechu. Wyciągnął to zakurzone określenie z głębi swojej podświadomości. W tej chwili pasowało jak nigdy.
Siedzieli na dachu jednej z wysokich kamienic, nad nimi rozpościerało się gwieździste niebo, a półmrok rozświetlały latarnie znajdujące się na ulicy daleko pod nimi. Był to całkiem romantyczny obrazek, ale oboje nie byli pewni czy to, co się teraz między nimi działo miało jakikolwiek związek z miłością romantyczną.
Z zamkniętymi oczami oparła swoje czoło na jego czole. W chaotycznym układzie nieustannie głaskała jego plecy, jakby nie mogła nadziwić się, jakie były szerokie.
- Dawno mnie tak nie nazywałeś - szepnęła, paznokciem zarysowując kształt jego ramion.
- Przepraszam, ja...
- Nie przepraszaj. - Pokręciła głową. - Nie przeszkadza mi to, możesz mnie tak nazywać kiedy tylko chcesz, Chaton.
Zamruczał głośniej w odpowiedzi na jej słowa. Otarł się nosem o jej nos, po czym ucałował ją w czoło, polik, a na koniec spłynął ustami na szyję brunetki. Dłonie, które najpierw trzymał na jej smukłej talli, płynnie opadły na kształtne pośladki. Badał ciało towarzyszki łapczywie, jakby odrabiał sobie swoją wcześniejszą niepewność, ciągle zafascynowany tym jak reagowała na niego. Obecnie każdy jego dotyk sprawiał, że czuła się rozpalona i przez cały ten czas tylko marzyła o tym, by nie mieć na sobie kostiumu. Na szczęście, mimo całego tego ekstremalnego podniecenia, dobrze wiedziała, że taka chwila słabości mogłaby ją kosztować zdecydowanie zbyt wiele.
Wczepiła palce w burzę blond włosów, chcąc na chwilę zwrócić uwagę chłopaka.
- Nie dam rady - stęknęła wręcz. Prawą ręką zeszła w kierunku jego pasa i została na nabrzmiałym kroku.
Wybełkotał coś niewyraźnie i bardzo, ale to bardzo nerwowo.
- Czy... Czy magiczne stroje mają w ogóle coś takiego jak rozporek? - wypaliła Ladybug, bo ta myśl faktycznie nie dawała jej obecnie spokoju.
- Tylko jeśli bardzo tego chcesz - odpowiedział, delikatnie rozbawiony nieporadnością towarzyszki Kot. - Wiem bo testowałem.
- Testowałeś?
- Byłem ciekawy, okej? Zresztą czasem człowiekowi zachce się do łazienki i ciężko z wyborem.
- To ma całkiem dużo sensu...
Przesunęła palcem po kroku swojego partnera, na co ten poruszył się niespokojnie. Powtórzyła ruch parę razy, aż w końcu faktycznie znalazła to, czego szukała. Zamek, którego najwidoczniej oboje bardzo w tym momencie potrzebowali. Pewnym ruchem rozpięła spodnie kombinezonu Czarnego Kota i nie czekała zbyt długo, żeby złapać go w tym miejscu. Miała mocny chwyt, nie potrzebowała specjalnej zachęty, by zacząć poruszać ręką. Członek chłopaka bardzo szybko nabrał objętości, na co uśmiechnęła się zwycięsko. Chat Noir znowu zaczął mruczeć jak szalony, tak jakby chciał zagłuszyć swoje jęki. Oparł głowę na ramieniu Biedronki i wczepił się w jej pas pazurami.
- W ten sposób... Tak... Jezus - instruował niewyraźnie między westchnieniami.
Świadomość tego, że był w stanie wydawać z siebie takie dźwięki, tylko bardziej ją nastroiła. Kiedy poczuła jak jej partner, z rozkoszy, niemalże zaciska na niej zęby, umyślnie zwolniła ruchy, skupiając się na dotykaniu główki penisa bardziej niż wcześniej. Niemal od razu to zauważył i złapał ją w nadgarstku, próbując siłą wrócić do wcześniejszego tempa.
- To całkiem wredne z twojej strony - odparł nieco obrażony.
- Tak? - Złapała go mocniej, jednocześnie jeszcze bardziej zwalniając.
- T-t-tak...
- Przepraszam. Po prostu jesteś całkiem... Słodki w takim stanie. - Nie czuła żadnych oporów, by to przyznać. Otarła środkiem dłoni o szczyt członka, pod palcami poczuła wilgoć.
- M... La... - zająknął się ponownie.
Kiedy powtórzyła ten ruch po macoszemu, mężczyzna wymusił na niej głęboki pocałunek. Przysunął ją tak blisko siebie, że niemalże siedziała na jego członku. Ten nieznaczny kontakt wzbudził w niej nową potrzebę. Odsunęła się od blondyna i tym razem to ona złapała jego dłoń, którą próbowała, bardzo natarczywie, skierować między swoje uda. Na szczęście nie musiała mu tego wyjaśniać słowami, zrozumiał od razu. Chudymi palcami najpierw dotknął wnętrza kobiecego uda, a następnie nacisnął w najbardziej intymne miejsce. Tym razem to Ladybug zaczęła się wiercić.
- Mam nadzieję, że mój strój rozumie, jak bardzo potrzebuję tego głupiego suwaka - wyrwało się z jej ust.
- Na pewno rozumie, M'Lady - wyszeptał akurat w momencie, w którym znalazł to czego szukał. Przez krótką chwilę Biedronka zastanawiała się, czy pod jej kostiumem nie znajduję się przypadkiem zwyczajne ubranie, ale smukły palec wdzierający się w nią, skutecznie odsunął te obawy. Przez specyficzny kształt rękawic Czarnego Kota dotyk, jaki właśnie otrzymywała, był równie niestandardowy. Nie był to jednak zły dotyk, wręcz przeciwnie. Z niecierpliwością sama zaczęła ruszać biodrami tak, by naprowadzić chłopaka, ten jednak cały czas się ociągał. Spojrzała na niego z nutą lekkiej urazy, po czym gwałtownie zmusiła go do leżenia. Zrobiła to z takim impetem, że plecy chłopaka boleśnie zderzyły się z dachem.
- Ała - syknął.
- Wybacz - uśmiechnęła się przekornie. Po omacku złapała za jego pasek i ściągnęła go z niego lekkim ruchem.
- M'Lady ty chyba nie...
- Ja chyba tak. - Korzystając z jego skonfundowania, zgarnęła dłonie chłopaka razem, ściągnęła je za jego głowę i prowizorycznie związała pozyskanym przed chwilą pasem.
Wyglądał na nieco zszokowanego zaistniałą sytuacją, ale w ostateczności wciąż był bardzo podekscytowany. Usiadła na nim okrakiem, tak jak na początku, tylko że tym razem oboje byli odkryci w ten konkretny sposób. Nareszcie poczuła jego faktyczną skórę na własnej skórze. To niby zwyczajne wrażenie było dla niej tak oszałamiające, że jęknęła mimowolnie. Po jej ciele przeszedł przyjemny, elektryzujący dreszcz, który kończył się mocniejszym naciskiem w podbrzuszu. Odetchnęła głęboko, czując nie tylko swoje podniecenie, ale również pulsującą męskość pod sobą.
Chat Noir wyraźnie chciał wyrwać się z węzłów swojego własnego paska, ale Ladybug od razu przyszpiliła go z powrotem do podłogi, po czym przesunęła się na nim powoli. Raz, drugi, aż w końcu nabrała konkretnego rytmu. Ponownie wsparła się o klatkę piersiową pod czarnym strojem. Kobieta naprawdę nie spodziewała się, że zwykłe ocieranie się o druga osobę w ten sposób może być takie przyjemne. Z każdym ruchem czuła się coraz pewniej w tej dosyć nietypowej dla niej pozycji. Chat widząc rosnące zadowolenie na twarzy swojej partnerki, stęknął bezsilnie, ponownie próbując się oswobodzić.
- Wiesz, w-w-widzę że świetnie sobie ra... - urwał wypowiedź, bo na dźwięk jego głosu dziewczyna od razu przyspieszyła. - Radzisz sobie, naprawdę, ale to naprawdę świetnie, tylko... Jezus... Chciałbym mieć w tym jakiś udział... P-proszę?
Spojrzała mu prosto w oczy. Przynajmniej próbowała, ale mogła jedynie dostrzec, jak zielone spojrzenie krąży głodne po całym jej ciele. Przygryzła wargę, czując falę kolejnej zniecierpliwionej potrzeby. Złapała za nierówny i w zasadzie to bardzo niedokładny supeł, nerwowo uwalniając ręce swojego partnera, które od razu złapały ją za biodra. Oboje rozumieli swoje potrzeby bez zbędnych słów.
Dziewczyna podniosła się nieco i z pomocą partnera, nakierowała na oczywisty punkt. Kiedy powoli opuściła biodra, była w szoku jak łatwo się w nią wsunął. Ledwo dotknął najdelikatniejszego punktu w jej wnętrzu, ciało dziewczyny uległo pod wpływem niekontrolowanego spazmu. Wbiła paznokcie mocno w ramię Czarnego Kota, a wolną dłoń splotła z jego dłonią w mocnym, pewnym uścisku. Trwali w tej pozycji dobrą chwilę, bez odrobiny ruchu, jakby zatrzymani w czasie. Dobiegające z dołu odgłosy dogorywającej nocą ulicy oraz ich nierówne oddechy były jedynym dowodem na to, że czas bez wątpienia dalej płynął w najlepsze.
- Wszystko ok? - przerwał ciszę Chat.
Kiwnęła głową.
- Tak... To całkiem miłe uczucie i tak jakoś...
- Kto by pomyślał Buginette, dosłownie do siebie pasujemy!
- Szkoda tylko, że jak zawsze za dużo gadasz - rzuciła z przekąsem i poruszyła się zadziornie, wyciągając z chłopaka zduszony jęk.
Na początku podnosiła się całkiem nieznacznie i powoli, ale wcześniejsza para dalej z niej nie zeszła, i nie była w stanie długo powstrzymywać swojego pragnienia. Jej partner chyba to zauważył, ewentualnie po prostu taki miał kaprys, ale cały ten czas starał się ruszać razem z nią. W pewnym momencie jego dłoń powędrowała z pośladka w okolice krocza kobiety i kciukiem zaczął pieścić jej łechtaczkę.
- Ej, to nie fair - wydusiła z siebie.
- Jeśli ci się nie podoba, M'lady, znowu możesz mnie związać. - Wyszczerzył się krnąbrnie.
- Nie, nie... Jest bardzo dobrze - to mówiąc gwałtownie bujnęła biodrami. Miała przeczucie, że ten ruch zedrze z twarzy Kota ten jego uśmieszek i miała rację. Z jakiegoś powodu w tym wszystkim najbardziej cieszyło ją obserwowanie jego reakcji.
Czuła się, jakby miała swojego partnera jak na dłoni, ale jednocześnie cały czas ją zaskakiwał. Nigdy nie widziała go w tak intymnej sytuacji i chyba podobała jej się ta strona Czarnego Kota. Z jakiegoś dziwnego powodu, zapewne przez alkohol, miała wrażenie, że w tym momencie ma go tylko dla siebie. Nie spodziewała się po sobie, że może czuć się tak wobec kogokolwiek i jakby była przynajmniej odrobinę trzeźwa, to byłaby sobą zdziwiona. Teraz jednak nie miała czasu na myślenie o czymkolwiek innym niż o kontakcie z nim.
Druga strona czuła się w podobny sposób. W fali jęków i pomruków Chat Noir ponownie oderwał się od ziemi, przez cały ten czas trzymając partnerkę blisko siebie. Kiedy trzymał ją w swoich ramionach w ten sposób, sprawiała wrażenie najbliższej osoby, jaką znał. Skóra pod czerwonym kostiumem wydawała się taka miękka, nieważne czy dotykał jej dłonią, ustami czy tak jak teraz całym ciałem. Tam na dole wydawała się oczywiście najdelikatniejsza. Może i nie powinien tego robić, ale obecnie był zbyt podekscytowany, i zbyt odurzony, żeby przestać. Szczególnie kiedy już dawno oboje byli poza strefą, z której łatwo było się wycofać. Mogłaby mu teraz kazać zrobić cokolwiek i zgodziłby się na wszystko.
Ruchy Ladybug robiły się coraz bardziej chaotyczne, wyraźnie czuła, że zbliża się do końca. Desperacko opierała się o partnera i starała utrzymywać tempo, ale powoli traciła kontrolę nad własnym ciałem. Przez cały ten czas trzymał jej talię, tak jakby ją asekurował. Był w stanie poczuć, jak zaciska się na nim i ciągle nabiera ciepła. Fakt, że była taka przez niego, głęboko go cieszył. Po długiej przerwie połączyli się w intensywnym pocałunku, podczas którego bohaterka ponownie wczepiła palce w jasne włosy partnera.
- J-jest mi tak d... Dobrze - jęknęła. - A Tobie?
Chat w odpowiedzi pocałował ją trochę zbyt porywczo, przez co całus wylądował na jej żuchwie. Dyszał głośno, totalnie nie kontrolując tego, jak drży jego ciało. Również musiał być blisko.
- Jest... Jest świetnie, naprawdę świetnie... Ty jesteś świetna - wyszeptał.
Po takich słowach jedyne co mogła zrobić, to ponownie zerwać się do intensywniejszego tempa. Kot wypuścił powietrze ze świstem na tę zmianę.
- Prze-Przepraszam, ale ja już nie mogę - oznajmiła trzęsąc się cała.
- T-to dobrze. - Wcisnął pazury w jej pośladki.
- C-co z Tobą?
Ich spojrzenia ponownie się spotkały.
- Prawdziwy... Dżentelmen... Czeka na swoją... Panią - próbował wydusić z siebie między każdym kolejnym jej skokiem do góry. Kiedy ruszała się tak szybko, dzwonek na jego szyi odzywał się z charakterystycznym dźwiękiem.
- T-to głupie - zachichotała - nie musisz czekać ani na mnie, ani na moje pozwolenie.
Przerwali rozmowę niechlujnym pocałunkiem.
- Chyba, że chcesz czekać na moje... Pozwolenie - dodała z trudnością łapiąc powietrze do płuc.
Wzdrygnął się na jej słowa. Kiedy byli tak blisko siebie bez problemu zauważyła, jak wszystkie jego mięśnie spinają się w niekontrolowany przez niego sposób. Wbijał pazury prosto w jej plecy i ten nagły ból w dziwny sposób podjudził jej fantazje.
Ugryzła go delikatnie w ucho, opierając na nim cały ciężar swojego gorącego ciała.
- Jesteś niesamowity, naprawdę - zaczęła drżącym głosem. - Możesz dojść kiedykolwiek chcesz, pozwalam na to - dodała siląc się na pewny siebie, rozkazujący wręcz ton. Może jakby była trzeźwa czułaby zażenowanie swoimi słowami, jednak w tym momencie nic nie liczyło się dla niej tak bardzo, jak grymas rozkoszy na twarzy jej partnera.
Opadła na niego mocno. Po tym manewrze poczuła serię oszałamiających skurczów w podbrzuszu. Wrażenie było tak silne, że promieniowało na całe ciało dziewczyny, nieco odbierając jej siły do dalszego poruszania się; Mimo to zdobyła się na kontynuowanie swoich ruchów, czując, jak znajdujący się pod nią mężczyzna cały dygocze z podniecenia. Chat Noir nie był bierny, od razu zauważył targające młodą kobietą spazmy i dobrze wiedział, czego były znakiem. Rękami mocno oplótł szczupłą talię. Chciał mieć ją jak najbliżej siebie, szczególnie w takim momencie. Mrowienie na dole jego ciała zrobiło się nieznośne, tak samo jak gorąco roztaczające się po jego głowie. Czując bliskość dobrze znanego mu impulsu, zaczął agresywniej poruszać biodrami. Prawie zacisnął szczęki na szyi partnerki, ale w ostatniej chwili się powstrzymał. Za to paznokcie Ladybug bez zawahania wbiły się w jego plecy, sunąc po nich w dół.
- No dalej, Kotku - szepnęła do niego zachęcająco i jak na komendę, nie wytrzymał już dłużej.
Jego ciało rozluźniło się niesione orgazmem. Szarpnął się nieco, pozwalając sobie na głośny jęk. Kojące uczucie ulgi wypełniło jego głowę, powoli dając mu z powrotem możliwość klarownego układania myśli. Westchnął zadowolony we włosy wtulonej w niego partnerki i czując, że dalej w niej jest, ostrożnie opadł na plecy, chwilowo nie chcąc się od niej oddzielać. Dał się pochłonąć poczuciu ciepłej satysfakcji.
Ponownie rozumieli się bez słów, oboje dzieląc podobne chęci. Ladybug kurczowo złapała Kota, nie chcąc odsuwać się od niego nawet na centymetr. Kiedy wylądowała uchem blisko jego klatki piersiowej zrozumiała, że przez cały ten czas słyszała jego huczące tętno i ta wiedza wprowadziła ją w stan bliski euforii. Miała wrażenie, że zapomniała jak bardzo uspokajający może być dźwięk czyjegoś serca. Podniosła nieco głowę, by ucałować chłopaka w szczękę.
- Przepraszam - wypaliła nagle, czując jak powoli podniecenie schodzi z jej ciała.
- Za co? To był chyba najlepszy seks jaki miałem od lat.
Zaśmiała się na jego słowa. Skłamałaby, mówiąc, że ta informacja nie połechtała jej w dobrym miejscu. Mimo wątpliwości czuła się całkiem zadowolona z tego co zrobiła.
- Chyba trzeźwieje, ale mam wrażenie, że nie powinnam się narzucać w taki sposób. I to akurat Tobie.
Czuła jak pokręcił głową. Jego klatka piersiowa opadała i podnosiła się już całkiem spokojnie, dalej lekko wibrując przez jego nieustanne mruczenie. Rozczulona tym zaczęła delikatnie błądzić palcami po wnętrzu dłoni Czarnego Kota. Śledziła wszystkie linie papilarne uwydatnione przez jego strój tak, jakby widziała je po raz pierwszy w życiu. Możliwe, że nigdy wcześniej nie zwróciła na nie takiej szczególnej uwagi. Poczuła, jak w odpowiedzi Chat głaszcze ją po głowie, na co tylko mocniej się w niego wtuliła. Ich nogi były przez cały czas splątane ze sobą, co było dziwnie komfortowe w tej pozycji.
- Mówiłem, że będziesz tego żałować.
Westchnęła.
- Może wróćmy do tego innym razem...
Podniosła się i pocałowała blondyna delikatnie, mając nadzieję, że nie miał racji.
Niestety, rankiem okazało się, że Chat Noir jak najbardziej miał rację i Ladybug była absolutnie zdruzgotana swoją decyzją.
