Actions

Work Header

Rating:
Archive Warning:
Category:
Fandom:
Characters:
Language:
Polski
Collections:
HarryGlots Fest 2025
Stats:
Published:
2025-06-29
Words:
1,229
Chapters:
1/1
Kudos:
3
Hits:
13

in death awaited, by light adorned

Summary:

HarryGlots2025

Mówi się, że gdy odchodzimy dane jest nam raz jeszcze spojrzeć wstecz na swoje życie. Większość z nas ma ten jeden moment, by jeszcze raz pokochać i zapłakać, ale dla innych cały nowy świat jest tuż za szybą.

Notes:

Prompt 49:
Powiedz jedną rzecz…
Czy wystarcza Ci ten świat czy nie?
Może więcej chcesz?
Ciągle szukasz, ciągle błądzisz gdzieś
(Shallow - Kozłowska & JUrzyk Cover)

Work Text:

Światło, w pierwszej chwili tak boleśnie oślepiające, nieśmiało prześlizgnęło pomiędzy palcami jego dłoni. Powoli odsłonił twarz, a połamane okulary spadły na ziemię. Okruchy szkła rozsypały się dookoła, a on obserwował to ze zdziwieniem, nagle widząc wyraźnie.

Znał ten bruk, choć w jego wspomnieniach nigdy nie był tak czysty. Niemal spodziewał się dźwięku wózków, pokrzykujących sów, kotów i dzieci, rodziców żegnających swoje potomstwo na długie miesiące. Cisza trwała. Dziwnie spokojny wyprostował się z kolan i w końcu rozejrzał dookoła. Jego ciało, zaledwie sekundę temu rozrywane bólem kilkunastu zaklęć regenerowało się z sekundy na sekundę, blizny zdobyte przez lata pracy jako Auror znikały, a nieustanny pisk uszkodzonych bębenków ustał niczym odgłos znikającego w oddali samochodu. Pierwszy oddech, który wypuścił przez zaciśnięte zęby drżał nieco, ale z każdym kolejnym jego pierś unosiła się wyżej i pełniej.

Odważnie postawił kilka kroków, a gdy nie napotkał oporu ruszył biegiem w stronę postaci, która w ciągu jednego mrugnięcia pojawiła się wśród mlecznej mgły spowijającej Peron 9 ¾. Jego odbicie w szybach mijanych przedziałów stojącego wzdłuż peronu Hogwart Ekspresu zmieniało się, choć zdawał się tego nie zauważać skupiony na figurze przed sobą.

Pierwsze okno, które zostawił za sobą tuż obok rozbitych okularów, przedstawiało walkę. Pozornie rutynowa misja, czwartek jak każdy inny, wymknęła się spod kontroli zupełnie nieoczekiwanie. On i Ron zostali złapani w ogień krzyżowy dwóch grup przestępczych. Walczyli dzielnie, ale gdy stracili różdżki, a jego przyjaciel upadł, on w przebłysku gryfońskiej odwagi nakrył go własnym ciałem. Krzyczał i płakał, niezdolny obronić go w żaden inny sposób, a gdy w końcu ucichł, odbicie w szybie zmieniło się w biały blask.

Drugie okno przedstawiało Hermionę. Ze miłością w oczach podawała mu do ręki noworodka. Uważał, że Rose wygląda jak wierna kopia taty, a gdy powiedział to na głos zarobił lekkie szturchnięcie w bok. We troje usiedli jak za dawnych czasów, on pomiędzy młodymi rodzicami, i obserwowali jak mała zasypia ukojona szeptem rozmowy. Tego dnia za oknem padał śnieg i nawet noc niosła ze sobą delikatne lśnienie.

Trzecie okno przedstawiało upojną noc i zdradę, która doprowadziła do rozpadu jego związku z Ginny, siódme czas gdy zaczęli się spotykać kilka lat po wojnie, dziewiąte naukę w Akademii Aurorów, a dwunaste ponowne otwarcie Skrzydła Szpitalnego gdy tylko zaczęto odbudowywać zniszczoną szkołę. Obrazy zdawały się rozmywać w miarę jak przyspieszał, ze wszystkich jednak wylewał się jasny blask. Gdy wreszcie się zatrzymał, okno obok przedstawiało jezioro pełne łódek i jego samego. W oczach odbijały mu się gwiazdy i rozświetlone okna Hogwartu, tego pierwszego dnia gdy bezpowrotnie zakochał się w Szkole Magii i Czarodziejstwa.

 

Albus Dumbledore, tajemnicza postać z mgły, wyglądał dokładnie tak, jak go zapamiętał. Stał prosto, ubrany w kolorową i wzorzystą szatę, gładził się po długiej brodzie, a oczy lśniły mu radośnie zza okularów-połówek.

-Witaj mój chłopcze. Czyż to nie ciekawe, że znów się tu spotykamy? Byłem właśnie w trakcie herbaty z moją drogą Arabellą, gdy dowiedziałem się że przybyłeś. To doprawdy wyjątkowa okazja, jedno z jej kociąt… - Harry powinien się przerazić. Profesor nie żył już od wielu lat, Arabella Figg również, tak jak i większość jej kotów, które odeszły z żalu za panią. Te kilka pozostałych było już stare, a wszystkimi zajmowała się szybko siwiejąca Molly. Ogarniający go spokój był mu jednak znany. To w końcu nie pierwszy raz, gdy znajdował się na tym peronie.

-Profesorze. - To jedno słowo, wypowiedziane tonem pełnym zagubienia, przerwało w końcu strumień słów dawnego dyrektora i sprawiło, że przyjrzał się uważniej mężczyźnie, teraz znów w wieku młodzieńczym, stojącemu przed nim. Wciąż milczący skinął na Harry’ego, a ten ruszył za nim, czując się jak małe dziecko, które wreszcie znalazło pomocnego dorosłego w chwili zwątpienia. Po kilkunastu (lub kilkudziesięciu, czas i odległość nie miały tu przecież znaczenia) krokach zatrzymali się przy jednym z wagonów. Okno przedstawiało dwóch chłopców - jego i Draco. Teraz, gdy oboje już dawno dorośli, lata nienawiści minęły i wychodzili czasem do pubu, ale w tamtej chwili jeszcze się nie znali. Siedzieli na stołkach, a magiczne miarki kręciły się dookoła nich.

-Co powiesz na to wspomnienie chłopcze? Wydaje mi się całkiem dobre, ty i pan Malfoy mogliście zostać kolegami. Oszczędziło by to mojej kadrze wiele kłopotów. Oh, gdyby tylko Severus mógł zobaczyć cię w jego domu!

-Byliśmy wtedy tylko dziećmi. W dorosłości wiele razy myślałem o tym, że Draco mógłby być moim przyjacielem już od dziecka, ale wtedy żadne z nas nie było na to gotowe. - Dumbledore przekrzywił głowę, spojrzał na Harry’ego i przesunął się do kolejnej szyby, w stronę z której przyszli. W tym wspomnieniu oczy zakryła mu Tiara Przydziału, a on błagał ją, by zmieniła zdanie.

-A może to? Myślę, że niebieski pasował by do ciebie niemal tak dobrze, jak czerwień i zieleń. Jako pedagog żałowałem, że panna Granger nie miała na ciebie większego wpływu. Zawsze liczyłem, że mimo wszystko dane mi będzie zobaczyć twój pełny potencjał, choć teraz wiem, że starałeś się dopasować do reszty przyjaciół przebojowością zamiast wiedzy.

-Profesorze, co my robimy? Dlaczego oglądamy moje wspomnienia? Przecież znowu jestem tutaj, tak jak poprzednio gdy… - głos mu się załamał i mimowolnie przeszedł w szept, mimo że wciąż pozostawał spokojny - …gdy umarłem po raz pierwszy. Muszę wrócić, Ron dalej jest w niebezpieczeństwie!

-Obawiam się, że to niemożliwe mój chłopcze. Nie tym razem. Ta śmierć jest ostateczna, lecz nadszedł czas, byś stworzył nowy świat do którego się przeniesiesz. To przywilej tego, któremu dane było zostać Panem Śmierci.

-Nowy świat? Profesorze, ja już mam swój świat! Proszę, muszę tam wrócić! - Choć bardzo chciał teraz czuć smutek, gniew i żal, to spokój zaświatów nie pozwalał mu poczuć tych wszystkich emocji. Nie był nawet w stanie podnieść głosu, a jego niesławny, gryfoński temperament zniknął jak gdyby nigdy nie istniał. Prosząc o możliwość powrotu znał już odpowiedź i po chwili nalegania zamilkł zupełnie i spuścił głowę. Jego ciało znów miało jedenaście lat, nie pamiętał już jak to jest widzieć z tak bliska swoje buty. Nie wiedział jak długo tak stali, ale jego splątane myśli wkrótce się wyklarowały. - Czy Ron żyje?

-Pan Weasley właśnie się przebudził i szuka cię. Pomyśleć, że wyrósł na tak silnego mężczyznę, że potrzeba czterech uzdrowicieli, by znów usiadł. - Harry westchnął z mieszaniną ulgi i rezygnacji i wreszcie znów uniósł głowę. Czekał na kolejne słowa z ust profesora. - Czy jesteś pewien, że wystarczy ci ten świat? Czy nie pragniesz więcej? - Obaj mężczyźni, starzec i chłopiec, spojrzeli na Hogwart Ekspres z równie nieodgadnionymi minami. Każdy wagon to niepowtarzalna chwila z życia, a każde świecące bielą okno, to dotychczas nieuchwytny moment, który odcisnął ślad na ludzkiej duszy. Ruszyli wzdłuż torów, a Harry uważnie oglądał każde wspomnienie, teraz oddając im należny szacunek. Śmiał się w momentach radości i płakał, gdy ból stawał się nie do zniesienia. Łowił szczegóły każdej intymnej chwili i czerpał garściami z wielkich momentów. Gdy doszli do lokomotywy, momentu rozpoczęcia jego życia, Harry raz jeszcze spojrzał wstecz.

-Zawsze szukałem. Przyjaciół, miłości, rodziny. I znalazłem to wszystko tutaj, w tym świecie. To i wiele więcej. Popełniłem jednak wiele błędów i wiele z nich teraz znów parzy mnie w serce, bo wiem że mogę je naprawić. Co powinienem zrobić?

-Powiedz mi chłopcze, czy ten świat, to jedno życie ci wystarczy? - Dumbledore odpowiedział pytaniem na pytanie, zupełnie nie pomagając swojemu dawnemu podopiecznemu. Decyzja należała wyłącznie do niego. Harry spojrzał na profesora z lekkim, choć smutnym uśmiechem i wskazał na jedno z okien pociągu. To od tego wspomnienia zacznie tworzyć nowy świat i zrobi wszystko, by po powrocie tutaj nie musieć już szukać innego końca i móc odejść w spokoju.