Actions

Work Header

I hate being in love with him

Summary:

Stiles po spędzeniu z Derekiem wspólnej nocy wyznaje mu miłość. W pewien sposób. Hale nie wydaje się być zadowolony z tego wyznania i znika. Derek wyjechał z Beacon Hills tej samej nocy. Nastolatek po jakimś czasie dowiaduje się, że jest w ciąży. Co zrobi porzucony, załamany Stiles? Pogodzi się z zaistniałą sytuacją, czy będzie może chciał ją jakoś zmienić?

Chapter Text

- Scott, uspokój się. 

- Nie mogę, Stiles. Chyba dostanę ataku paniki. O mój Boże, Stiles, ja nie dam rady. Zdecydowanie nie dam rady!

- Stary, to tylko randka. Już byłeś wcześniej na randkach.

- Ale nie z Isaaciem! To będzie nasza pierwsza randka. Co jeżeli powiem coś źle? Jak go obrażę?

Stiles wywrócił oczami i zamknął za sobą drzwi. Z telefon przy uchu i narzekającym Scottem po drugiej stronie poszedł do kuchni, aby napić się soku. Był już późny wieczór, co zmusiło go do zapalenia światła.

- Scottie - przerwał Stiles swojemu przyjacielowi. - Dasz radę. Isaac cię lubi. Tak samo jak ty jego. Obydwoje jesteście uroczymi głupkami, więc zapewne spędzicie całą randkę jąkając się i mówiąc w tym samym czasie. Ale to dobrze. Oznacza to, że do siebie pasujecie. Chyba. Ja-ja nie wiem. 

- Nie pocieszasz mnie - jęknął Scott. - Przysięgam, że jeżeli randka nie wypali, a potem będzie nami dziwnie niezręcznie co doprowadzi do ponownego wyjazdu Isaaca... zwalę całą winę na ciebie, bo to twoja wina, ty mnie do tego namówiłeś.

- Scottie, obrażasz mnie tym stwierdzeniem. Gdybym mógł, to bym cię spoliczkował. Ale nie mogę, bo to by podchodziło pod znęcanie się nad zwierzętami.

- Stiles...

- Też cię kocham! A teraz się rozłączę, napiję w spokoju soku i pójdę spać, ponieważ jestem wykończony całodniowym wysłuchiwaniem twojego użalania się. A ty idź w końcu do Isaaca. Pocałuj go czy coś. Dasz mi sprawozdanie jutro rano. Żegnam.

Chłopak rozłączył się, nie słuchając protestów swojego przyjaciela. Westchnął głęboko i wypił do końca sok. Puste opakowanie wyrzucił, zgasił światło w kuchni i zaczął wspinać się po schodach do swojego pokoju. Ten wieczór miał spędzić z ojcem oglądając mecz w telewizji, niestety szeryf dostał nagłe wezwanie i nie mógł wrócić do domu.

Tak więc Stiles miał zamiar wziąć długą, gorącą kąpiel, na którą zdecydowanie zasłużył (udało mu się nikogo nie urazić przez cały dzień, nie licząc oczywiście Scotta, ale to przecież Scott, on się nie liczył), a potem pójść spać na wiele, wiele godzin.

Nastolatek wszedł do pokoju i zapalił światło. Ściągnął koszulę i...

- Stiles.

Chłopak krzyknął i podskoczył przerażony. Odwrócił się i zobaczył Dereka stojącego koło komody.

- Co do...!  

- Muszę z tobą porozmawiać - powiedział wilkołak, robiąc krok w tył. Stiles położył dłoń na piersi, czując walące jak oszalałe serce.

- Mogłeś zadzwonić! Jak normalna osoba. Albo chociaż zapukać do drzwi. Chcesz mnie przyprawić o zawał serca?! Myślałem, że umrę! A nie chcę teraz umierać, okej? Gdybym chciał, wspiąłbym się na twoje ego i zeskoczył na twój iloraz inteligencji. 

- Stiles - warknął groźnie.

- Nie! Nie ma warczenia na mnie! Mam tego dosyć! Nie możesz wkradać się do mnie i straszyć. Tak się nie robi, ty wielki idioto. Zresztą, już się ciebie nie boję!

W ułamku sekundy Derek znalazł się przy Stilesie, złapał go za przód koszulki i przycisnął gwałtownie do ściany, marszcząc brwi i zaciskając szczękę.

- O-okej. Może się jednak boję. Odrobinkę. Bardzo, bardzo odrobinkę. Nie moja wina, że jesteś taki wielki i straszny - wykrztusił Stiles. Przełknął ślinę i zaczął starać się oddychać normalnie. - Czego chcesz, Derek? Po co przyszedłeś?

Wilkołak odrobinkę poluzował chwyt na koszulce Stilesa, ale nie odsunął się. Stilinski czuł przy sobie jego gorące ciało i oddech. Oblizał usta, nie po raz pierwszy zastanawiając się czy Derek równie gwałtowny jest w łóżku. Yup. Stiles Stilinski wielokrotnie fantazjował o wilkołaku. Ba! Wielokrotnie również masturbował się myśląc o tym wielkim kretynie.

- Już ci powiedziałem. Muszę z tobą porozmawiać.

- Więc rozmawiajmy. Mów co ci leży na duszy, której zresztą nie posiadasz, ponieważ jesteś zbyt wie...

Stiles nie dostaje szansy na dokończenie. Derek gwałtownie łapie jego twarz w obie dłonie i przyciska swoje usta do jego. Chłopak jest w szoku, więc przez pierwsze trzy sekundy nic nie robi. Jedynie co jest wstanie zrobić, to zastanawiać się, czy to jest prawdziwe. Lecz stwierdza jednak, że nawet jeżeli to sen, halucynacja czy inne gówno, ma zamiar popłynąć z prądem! Ponieważ nie codziennie jest mu dane całować się z tak gorącym kimś.

Więc oddaje pocałunek. Zaciska dłonie na bokach Dereka i przyciska się do niego jeszcze bardziej. Wilkołak jakby czekał na ten znak, ponieważ gwałtownie kontynuuje. Pokój wypełniają dźwięki cmokania i cichutkich jęków. Zaczęli od zwykłych pocałunków, jednak teraz Derek wsunął język w buzie Stilesa, sprawiając, że chłopakowi miękną kolana, przez co musi go złapać, aby nie upadł. 

Stilinski po chwili odsuwa się, aby złapać długi, drżący oddech. Patrzy na Dereka, który wygląda jakby nie mógł uwierzyć, że właśnie pocałował Stilesa.

- Chce-chcesz dalej o czymś porozmawiać, czy może wolisz... porobić coś innego? - zapytał Stiles. Przygryzł wnętrze policzka czekając na odpowiedź.

Derek przez chwilę studiował go wzrokiem. Stiles czuł jak jego twarz płonie z podniecenia i zawstydzenia.

 - Jesteś pewny? - wyszeptał wilkołak.

Stiles pokiwał głową i wymamrotał coś w stylu "o boże, tak, zdecydowanie tak", a następnie pocałował Dereka. Zanim zdążył cokolwiek pomyśleć, leżał już na swoim łóżku przygnieciony ciałem Dereka. Wciąż się całowali, aczkolwiek teraz zaczęli także ściągać z siebie nawzajem ciuchy. Skóra wilkołaka wydawała się być gorąca jak nigdy. Stiles nie mógł powstrzymać się od ciągłego wdychania zapachu mężczyzny, który leżał z nim w łóżku.

To było jak sen. Stiles wciąż nie mógł uwierzyć, że Derek faktycznie jest tutaj, w jego pokoju, całując go i dotykając po całym ciele. Trzeba przyznać, że wielokrotnie miał wrażenie, że wilkołak ma ochotę rzucić się na Stilesa w TEN sposób, ale zawsze stwierdzał, że to jego chora wyobraźnia. A tu proszę! Derek faktycznie się na niego rzucił.

Stiles miał ochotę wybuchnąć histerycznym śmiechem, jednak nie zrobił tego, bo wilkołak zszedł niżej i złapał dłonią jego penisa.

To był pierwszy raz kiedy inna osoba dotykała jego członka. To było dobre uczucie. Bardzo, bardzo dobre uczucie. 

Stiles obserwował Dereka, który jeździł dłonią w górę i dół. Co chwilę przesuwał kciukiem po czubku, sprawiając, że Stilesa przeszywał silny dreszcz. Przygryzał dolną wargę, chcąc powstrzymywać jęki. Na szczęście nikogo w domu nie było, ale mimo tego chłopak i tak nie chciał za bardzo hałasować. Derek jakby czytał mu w myślach, ponieważ najwyraźniej ustawił sobie za cel zmuszenia Stilesa do głośnego jęczenia.

Złapał penisa chłopaka u podstawy, nachylił się i złożył delikatny pocałunek na czubku. Wystawił język i polizał całą jego długość. Zerknął w górę na Stilesa i uśmiechnął się półgębkiem. Później, jakby chciał się podroczyć, wciąż patrząc w oczy chłopakowi, objął jego członka ustami. Stiles zassał powietrze i zacisnął palce na pościeli. Chciał patrzeć na Dereka, podczas gdy ten go ssał i lizał, ale nie był wstanie. Odrzucił głowę do tyłu i zamknął oczy. Czuł gorące wnętrze buzi Dereka wokół swojego członka. Parę razy czuł także jego górne, nieco za długie jedynki na napiętej skórze, lecz nie było to złym uczuciem. Wręcz przeciwnie; Stiles to lubił.

Derek wciąż miał usta wokół jego penisa, kiedy Stiles poczuł palce naciskające na jego wejście. Jęknął, sięgnął lewą ręką w dół i pociągnął wilkołaka za włosy. Miał wrażenie, że zaraz eksploduje. Był już tak blisko... 

- Derek... o boże... Derek, zaraz - uh - zaraz dojdę - wykrztusił Stiles.

Wilkołak wypuścił go z ust i zacisnął dłoń u podstawy. Chłopak jęknął zawiedziony.

- Jeszcze nie - powiedział wilkołak. Poprawił się na łóżku, podniósł nieco tyłek Stilesa i wsunął w niego wcześniej polizany palec. 

Derek klęknął i nachylił się do nastolatka. Wciąż poruszając palcem w jego wnętrzu zaczął go całować. Stiles objął go ramionami i oddał pocałunek z cała posiadaną siłą. Miał gdzieś fakt, że te usta dosłownie przed chwileczką były na jego penisie. 

Po parunastu minutach Stiles zaczął się robić niecierpliwy. Miał w sobie trzy palce Dereka i wiedział, że wciąż był ciasny, ale chciał w sobie czegoś innego. I nie mógl dłużej czekać. Chciał go tu i teraz. Mocno i gwałtownie, nawet z nutką bólu. 

Potrzebował go.

- Derek - wyjęczał. - Nie mogę dłużej czekać. 

Wilkołak przygryzł jego dolną wargę. Wyciągnął z niego palce i przewrócił na brzuch. Stiles wcisnął twarz w poduszkę. Kiedy poczuł jak Derek w niego wchodzi, wstrzymał oddech.

Bolało, to oczywiste. Ale było jednocześnie tak bardzo przyjemne, że Stiles miał ochotę płakać. Nie mógł uwierzyć, że to faktycznie się dzieje. Stracił właśnie dziewictwo. Z Derekiem! Mężczyzną, wilkołakiem, w którym był zakochany.

Tak. Stiles Stilinski kochał Dereka od dłuższego czasu. Sam nie wiedział kiedy to się stało. Po prostu pewnego dnia przeszło mu przez myśl, że Derek jest cudownym facetem i że go kocha. Nie było szoku i paniki, że jest w nim zakochany. Nie. Ta myśl była... naturalna. Nigdy nikomu nie powiedział o swoich uczuciach. Zresztą, nie było czasu. Głównie przez akcję z nemetonem, nogitsune i całą resztą. Nie było miejsca na jego uczucia.  Więc trzymał to wszystko w sobie.

Derek tkwił w Stilesie przez parę minut, czekając aż chłopak się przyzwyczai. Przez cały ten czas leżał na nim i składał delikatnie pocałunki na jego szyi i ramionach. Kiedy w końcu po jakimś czasie Stiles delikatnie ruszył biodrami, Derek położył dłonie po jego bokach i zaczął się poruszać. Nastolatek jęknął w poduszkę i zadrżał. Czuł się przeraźliwie pełny. I to było cudowne uczucie.

Zaczęli od powolnych ruchów. Długich, głębokich posunięciach, które po dłuższej chwili przemieniły się w gwałtowne uderzenia. Łkał, jęczał i praktycznie krzyczał w poduszkę. Derek był przeważnie cichy. Jedynie czasem z jego ust padało ciche przekleństwo lub malutki jęk. To Stiles okazał się być tym głośnym w łóżku. 

Seks był cudowny, naprawdę. Było o niebo lepiej niż Stiles sobie wyobrażał. A robił to setki razy.

Jednak wszystko ma swój koniec. To Derek był tym, który doszedł pierwszy. Przycisnął czoło do ramienia Stilesa, wydał dźwięk podobny do warczenia i zadrżał. Stiles poczuł gorącą spermę w swoim wnętrzu i to wystarczyło aby i on doszedł z głośnym jękiem.

- O Boże, Derek - załkał w poduszkę. - Kurwa... kocham cię... tak... bardzo cię kocham... kurwa... - zajęczał.

Wilkołak nagle zamarł. Stiles wciąż dyszał i dochodził do siebie po swoim orgazmie. Nie zauważył reakcji Dereka na wyznanie swojej miłości do czasu aż mężczyzna gwałtownie z niego wyszedł i odsunął się. Dopiero wtedy uświadomił sobie, że powiedział to na głos. Szczerze spanikowany odwrócił się na plecy i usiadł na łóżku. 

Patrzył na Dereka szeroko otwartymi oczami. Jego serce waliło jak oszalałe. Nie mógł uwierzyć, że to powiedział. Cholera.

- Derek... - zaczął niepewnie.

Ale wilkołak nie wyglądał jakby miał zamiar słuchać tłumaczeń chłopaka. Wstał z łóżka i złapał za ciuchy. Zaczął się ubierać.

- Derek - powiedział znowu Stiles. 

- To był błąd - warknął wilkołak. 

- Przepraszam, ja po prostu... Przepraszam, Derek.

Obserwował jak mężczyzna ubiera i wiąże buty. Przygryzł dolną wargę. Kiedy Derek był już kompletnie ubrany i zaczął kierować się do drzwi, Stiles poruszył się i odezwał:

- Czekaj. Nie porozmawiamy nawet o tym? 

Derek zatrzymał się. Przez parę długich sekund nic się nie stało. W końcu jednak wilkołak odwrócił się do Stilesa i popatrzył mu poważnie w oczy. 

- Niektóre rzeczy lepiej jest pozostawić niewypowiedziane, Stiles - powiedział chłodnym głosem. 

Potem odszedł, zostawiając chłopaka samego. 

 

*

 

Stiles płacze cichymi łzami. Siedzi skulony w wannie, pustym wzrokiem patrząc na ścianę przed sobą. Derek odszedł po tym jak między wierszami powiedział mu, że Stiles postąpił źle mówiąc mu, że go kocha. I chłopak wie, że popełnił błąd. Jest wściekły na siebie. Gdyby mógł, cofnąłby się w czasie i nigdy by tego nie powiedział. Albo jeszcze lepiej; nigdy by nie poszedł z Derekiem do łóżka.

Chłopak chciał zapomnieć o całej nocy. O Dereku i jego dotyku. Szorował swoją skórę aż zrobiła się czerwona. Jakby to miało pomóc. Wciąż miał wrażenie, że ma w sobie wilkołaka. I to było teraz najgorsze. 

Płakał myjąc się długo i dokładnie w środku i na zewnątrz. Cały drżał. 

Stiles chciał zadzwonić do Scotta. Chciał aby jego przyjaciel przyjechał do niego i pocieszył go. Ale nie chciał niszczyć jego nocy z Isaaciem. Więc płakał w samotności. Nie potrafił wrócić do swojej sypialni, więc został w łazience. Owinięty w ręcznik, leżąc na puchatym dywanie. Płakał długo, aż słońce zaczęło wschodzić. Wtedy, już całkowicie wykończony, zasnął.

 

*

 

Nastolatek zbywa swojego ojca i Scotta przez trzy dni z rzędu. Siedzi zamknięty w swoim pokoju, który dokładnie wywietrzył i wyczyścił. Już nie płakał. Nie miał do tego sił. Zamiast tego zadręczał się tysiącami myśli o tym, że wszystko spieprzył. Że to, co mógł mieć z Derekiem przynajmniej przez jakiś czas, zostało zrujnowane przez jego głupotę i niewyparzoną gębę. Jest na siebie wściekły. Ale także i na Dereka. Bo mogliby przynajmniej o tym wszystkim porozmawiać, ale nie, Derek uciekł. Zostawił Stilesa samego.

Scott nie jest wstanie dłużej wytrzymywać zbywania swojego przyjaciela. Dosłownie wyważa drzwi od jego pokoju. Widzi Stilesa po raz pierwszy od trzech dni. Nie jest zadowolony z tego co widzi; Stiles siedzi na łóżku, ubrany w pogiętą piżamę, blady i z podkrążonymi oczami. Pomieszczenie cuchnie jego smutkiem, rozpaczą i wściekłością. I czymś jeszcze, ale Scott nie jest wstanie tego rozpoznać.

- Stary, co jest grane? - pyta, z bijącym sercem patrząc na przyjaciela. 

Stiles zaczyna nerwowo bawić się palcami. Nie, zauważa Scott. On się nimi nie bawi, on je liczy. Jakby sprawdzał czy faktycznie nie śpi.

- Przespałem się z Derekiem - mówi po chwili łamiącym się głosem.

Scott jest zaskoczony. Naprawdę jest. Przez chwilę nie wie co powiedzieć, a potem nachodzi go przerażająca myśl. Widząc w jakim stanie jest Stiles, pyta:

- Czy... czy on cię zmusił?

- Nie, Scott. Derek nie zmusił mnie do niczego.

- Wiec dlaczego jesteś... taki?

Chłopak odwraca na parę sekund wzrok zanim się odzywa.

- Ponieważ powiedziałem Derekowi, że go kocham... A on... On... Powiedział, że niektóre rzeczy lepiej jest pozostawić niewypowiedziane i wyszedł. Zostawił mnie po tych słowach.

I Scotta ogarnia wściekłość skierowana na Dereka, który zranił jego najlepszego przyjaciela. Członka jego stada. Jego brata. Był tak wściekły... tak załamany stanem Stilesa... jedyne o czym mógł myśleć, to to, że zabije Dereka jak tylko go zobaczy.

- Nie powinienem mu tego mówić - szepcze Stiles. - Nie powinienem z nim spać. To moja wina.

- Nie - warczy Scott. Stiles podnosi na niego wzrok. - To nie jest twoja wina. Nic z tego nie jest twoją winą. Powiedziałeś co czujesz. To normalne. Nienormalne jest porzucenie kogoś bez rozmowy po tym jak wyznana jest miłość, Stiles. Winny tuta jest Derek. I przysięgam, że jak tylko go zobaczę, zabiję go. Przysięgam, Stiles.

- Nie musisz tego robić, Scott.

- Ale chcę.

- Ale ja nie chcę abyś go zabił. Zranił mnie, owszem. I jestem na niego wściekły... ale wciąż go kocham, Scott. I nie chcę byś go zabił, ponieważ wciąż go kocham - tłumaczy z łzami w oczach i łamiącym głosem. - Ale nie chcę. Nie chcę być w nim zakochany. Nienawidzę tego. Scott, nie wiem co mam zrobić.

Po jego policzkach płyną łzy. Widząc to Scott podszedł do Stilesa, usiadł obok niego i objął, przyciskając do siebie. Starał się uspokoić, nie chcąc wypuścić na wierzch swojego wilka. Starał się skupić na Stilesie w jego ramionach, ponieważ obawiał się, że wybiegnie szukać Dereka i go zabije.

Scott tulił do siebie Stilesa przez długi czas, mówiąc mu, że wszystko będzie dobrze. Że jakoś wspólnie przez to przejdą. Starał się w to uwierzyć. Bał się, że Stiles może załamać się bezpowrotnie. Przecież on nawet nie pozbierał się jeszcze po byciu opętanym przez nogitsune! A teraz ta cała sprawa z Derekiem... Scott był przerażony samą myślą o utracie swojego przyjaciela.

- Idziesz do niego, prawda? - zapytał Stiles. 

Scott zatrzymał się w progu jego pokoju i kiwnął głową.

- Wiem, że powiedziałem, że nie chcę abyś go zabił... ale możesz go walnąć. Parę razy. Mocno.

Wilkołak uśmiechnął się pod nosem i wyszedł.

 

*

 

Jak się okazało, Derek zniknął.

Kiedy Scott wszedł do jego mieszkania, nie zastał tam mężczyzny i jego rzeczy. Wszystko... zniknęło. Jedyne co pozostało to słaby zapach Dereka i smród jego wściekłości, który mieszał się właśnie z furią Scotta, ktory nie mógł uwierzyć, że Derek uciekł.

Po tym jak Stiles się dowiedział o zniknięciu Dereka wszystko stało się nagle bez życia. Patrzył długi czas na Scotta pustym wzrokiem, a potem stwierdził, że chce zostać sam. Scott wyszedł, ale nie za daleko; usiadł w jego kuchni i wsłuchiwał się w dźwięk bicia serca Stilesa. Za bardzo bał się, że jego przyjaciel zrobi coś głupiego.

Scott tej nocy powiadomił resztę o zaistniałej sytuacji. Przez chwilę myślał, że może nie powinien, może Stiles nie chciał aby reszta wiedziała. Ale wtedy uświadomił sobie, że Stiles potrzebował pomocy. A Scott nie był wstanie mu pomóc w pojedynkę. Więc zwołał wszystkich do domu przyjaciela i powiedział o wszystkim.

Isaac, Lydia, Kira, Malia... wszyscy byli w szoku. Byli też źli. Nic dziwnego.

Szeryfa nie było w domu podczas ich spotkania. I dobrze, ponieważ zacząłby coś podejrzewać - o ile już wcześniej nie zaczął - a Scott doskonale wiedział, że Stiles zdecydowanie nie chciał aby jego ojciec o tym wszystkim wiedział. Przynajmniej póki co. 

Siedzieli w piątkę w kuchni Stilinskich rozmawiając o tym jak dorwać Dereka kiedy Stiles zaczął schodzić na dół. Pojawił się w progu boso, z nienormalnie wiszącymi na nim ciuchami, jeszcze bardziej podkrążonymi i zaczerwienionymi oczami i nieco zapadniętymi policzkami. Wszyscy wstali z siedzeń i patrzyli z niepokojem na chłopaka. Lydia była pierwszą, która do niego podeszła i zagarnęła w mocny uścisk. Do niej dołączyła Kira, a potem wszyscy. Tkwili w tym wspólnym uścisku przez jakiś czas, każdy z nich czując drżenie Stilesa, który wydawał się być drobniejszy niż zazwyczaj.

Żadnemu z nich nie podobał się stan ich przyjaciela.

Każdy z nich planował osobną zemstę na Dereku.

 

*

 

Stiles w pewien sposób zaczął dochodzić do siebie po jakimś miesiącu. Przynajmniej psychicznie. Fizycznie natomiast... było coraz gorzej. Bolała go głowa i brzuch. Wymiotował co chwilę i nie był wstanie jeść, mimo że chodził głodny całymi dniami. Scott i jego ojciec starali się go zaciągnąć do szpitala, ale Stiles kategorycznie odmawiał wizyty w tym miejscu. Nie pozwolił się nawet zbadać Melissie. 

Starał się zapomnieć o Dereku jak tylko mógł. Pomagał ojcu z różnymi sprawami, uczył się, czytał książki, oglądał filmy i grał w gry. Starał zapchać swoje myśli czymkolwiek innym, byleby nie Derekiem. Czasami mu się udawało, czasem nie. Ale starał się.

Scottowi udało się namówić Stilesa przynajmniej na wizytę u Deatona po tym jak chłopak zasłabł. Dwa razy tego samego dnia. 

Deaton wysłuchał tłumaczeń Scotta i Stilesa w ciszy, kiwając jedynie co chwilę głową. Kiedy chłopcy skończyli, mężczyzna zaczął szukać czegoś po szafkach. Stiles obserwował go, nerwowo bawiąc się palcami. 

- Zjedz to - powiedział Deaton, podając Stilesowi kawałek... czegoś. Chłopak nie wiedział co to było. Wyglądało jak mały, matowy, czarny kamyk. - No dalej, Stiles.

Nastolatek z grymasem wsunął sobie to do ust. Jak się okazało, gdy to tylko dotknęło jego języka, stało się miękkie, nieco galaretowato podobne. Było słodkie i zadziwiająco dobre.

- Jak smakuje? - zapytał Deaton.

- Słodko. Bardzo dobre. Co to jest?

Mężczyzna zmarszczył nieco brwi obserwując Stilesa. Po chwili ciszy zapytał:

- Stiles, czy doszło pomiędzy tobą a jakimś wilkołakiem do zbliżenia?

Chłopak zamarł. Zerknął na Scotta, który miał szeroko otwarte oczy.

- Masz na myśli...

- Stosunek płciowy. Odpowiedz szczerze, Stiles, muszę znać prawdę.

Stiles zacisnął szczękę i przełknął ślinę. Pokiwał głową.

- Z kim?

- Derekiem.

Deaton kiwnął głową i odwrócił się ponownie, aby znowu czegoś poszukać.

- Więc? - zapytał Scott niecierpliwie. - Wiesz co mu jest?

- Niestety wiem - powiedział. Odwrócił się i postawił przed Stilesem dwie małe ampułki wypełnione jakimiś białymi tabletkami. Deaton popatrzył mu prosto w oczy.

- Um... wiesz, że nie jesteśmy w stanie czytać ci w myślach, prawda? - mruknął Stilinski. - Musisz nam to powiedzieć na głos.

Deaton westchnął i oczyścił gardło. 

- Jesteś w ciąży, Stiles.