Actions

Work Header

The Perfect Present

Summary:

Saki znała perfekcyjny prezent, żeby dać Shizuku na urodziny! Po prostu musiała znaleźć sposób, żeby ją związać. I sprawić, aby siedziała cicho.

Niemniej jednak, Saki miała przeczucie, że Shizuku na pewno go pokocha. To było coś w niej, Saki po prostu wiedziała, że będzie ​​to dla niej idealny prezent.

 

disclaimer; this is a translation! for the english speakers, I recommend reading the og fic :) you can find it above author's notes :D

Notes:

Miłego czytania :)

Work Text:

Shiho nie wiedziała co myśleć, kiedy Saki pokazała się z kłębkiem czerwonej wstążki. Mimo, że były w pokoju Shiho, coś w atmosferze zdawało się... nie tak. Shiho nie mogła wskazać palcem co to było.

— Saki, co ty z tym zamierzasz zrobić?

— To część mojego prezentu dla twojej siostry, po prostu zaufaj mi, dobrze?

Shiho nie rozumiała zbytnio czemu Saki musiała przyjść do domu Shiho tak wcześnie rano, ale jeśli to ona pytała, Shiho nie miała powodu, żeby ją odrzucać. W końcu Saki pewnie miała temu jakiś powód, prawda?

No oczywiście, że miała, Saki nie była tym typem osoby, żeby robić coś dziwnego. Nie zrobiłaby. Shiho szczerze w to wierzyła.

— Shiho, czy możesz zdjąć swoje ubrania?

...Czy słyszała dobrze? Nie. Absolutnie nie, Shiho musiała się przesłyszeć.

— E-Ech? Coś ty powiedziała? — spytała Shiho podczas gdy Saki wyciągnęła jeszcze więcej gratów ze swojej torebki.

— No co? Widziałyśmy się już nago! Poprostu zdejmij wszystkie ciuchy, muszę coś zrobić. To na prezent Shizuku-senpai, przysięgam, będzie ekstra.

A więc usłyszała dobrze. Te wyjaśnienie nie przyłożyło się w żadnym stopniu, żeby ukoić Shiho.

— Uchhh– Saki, cz-czemu muszę być goła do tego twojego prezentu?

To było rzetelne pytanie. Shiho nie była pomylona za kwestionowanie tego, pewno?

Ale wtedy Saki zwróciła się w jej stronę, usta przekształcając się w podkówkę. Cholera, teraz Shiho czuła się trochę źle.

— Proszę? No weź, Shiho, to jest naprawdę ważne dla prezentu... — Saki błagała.

Shiho przełknęła. Szczenięce oczęta Saki sprawiały, że odmowa była niemal niemożliwa. Naprawdę powinna powiedzieć nie, ta logiczna część jej mózgu o tym wie. Ale, jej serce ufa. Saki ma ku temu jakiś powód, więc Shiho powinna odpuścić i się zgodzić.

— Dobra, ale nie gap się na mnie za dużo — Shiho jęknęła i ewentualnie zaczęła się rozbierać.

— Obiecuję, że nie będę, musisz tylko się odwrócić plecami do mnie podczas gdy ja coś zrobię.

— W porządku, cokolwiek powiesz, Saki.

Nagie ciało Shiho drżało kiedy Saki była zajęta przygotowywaniem czymkolwiek to było dla jej siostry. Może Shiho powinna coś powiedzieć, czy to nie szło za daleko?

— Shiho, czy możesz położyć dla mnie ręce za plecami?

Shiho powinna zdecydownie zaprotestować preciwko temu. Jej mózg wiedział lepiej. W żadnym świecie Shiho by się nie rozebrała przed Saki, żeby ta przygotowała prezent dla jej siostry. To był fakt. Więc, powinna na pewno nie iść na kompromis i powiedzieć Saki, że musi przes–

Ręce Shiho przesunęły się na plecy.

Powinna zwyczajnie dać Saki szansę. Pewnie ostatecznie wszystko miałoby sens, nie tak?

Shiho wzdrygnęła się gdy poczuła jak coś zaciska się wokół jej nadgarstków. Czy powinna zapytać Saki co właściwie robiła?

Lecz zanim mogła się zorientować, jej ręce były związane za jej plecami.

Jej nadgarstki były... Czy Saki właśnie ją związała?

— P-Poważnie, Saki, co ty odwalasz? — Shiho obróciła swoje ciało, aby skonfrontować się z Saki. Nie obchodziła jej już własna nagość, nie kiedy Saki związała jej nadgarstki!

— Proszę, połóż się na łóżku, Shiho — Saki wymamrotała.

— Nie, nie zamierzam tego robić! Dlaczego ty to w ogóle robisz, Saki? Bierzesz jej urodziny na serio, czy nie? — Shiho odparsknęła, podnosząc głos.

— Naprawdę chcesz obudzić swoją siostrę w dniu jej urodzin?

Shizuku mogła dzisiaj odpocząć, więc odsypiała. Jej krzyki pewnie zbudziłyby ją prędzej czy później.

— Nie...

— Więc otwórz buzię — szepnęła Saki, dźgając wzrokiem Shiho.

Ton Saki zabił wszystkie protesty jakie uzbierała Shiho. Więc, rzecz jasna, Shiho zrelaksowała szczękę, otwierając usta, aby wypełnić żądanie Saki.

Istnieje pewne angielskie przysłowie: "Oszukaj mnie raz, wstyd tobie; oszukaj mnie dwa razy, wstyd mnie."

No cóż, wstyd był na Shiho, gdy Saki zręcznie wcisnęła knebel z kulką w chwili, w której rozwarła wargi. Jakimś cudem, Shiho dała się nabrać na wybryki Saki już dwa razy. Jeśli Shiho chciała zaprotestować, teraz nie miała na to żadnego sposobu.

Saki popchnęła Shiho na łóżko, siadając na niej okrakiem. Z dłońmi za plecami i ciężarem Saki na swej osobie, Shiho nie miała żadnej drogi do ucieczki. Nie mogła nawet zawołać po pomoc dzięki temu kneblowi. Saki wydostała jeszcze więcej wstążki ze swojej torby i zaczęła związywać jej uda razem.

— Szczerze, nie pomyślałabym, że na to pójdziesz, Shiho — powiedziała Saki, skupiając wzrok na supłaniu wstążki.

Z Shiho dobywały się stłumione dźwięki rozzłoszczone.

— Haha, nie złość się tak, robię z ciebie prezent dla Shizuku-senpai. Jestem pewna, że będzie się świetnie bawić.

Nawet z kneblem w ustach, Saki mogła z łatwością usłyszeć jak "Co do kurwy?" opuszcza gardło Shiho.

— Wszystko będzie z tobą cacy, jestem o tym przekonana — zachichotała Saki, z uśmiechem wykończając ostatnią pętelkę wokół jej nóg.

Gdzie w ogóle Saki nauczyła się to robić? Spędzała czas wolny ucząc się węzłów? Do tego?

— Teraz muszę już tylko związać ci kostki i... jeszcze ostatnia mała niespodzianka.

Shiho straciła wszelką nadzieję na poprawę sytuacji. Jej oczy zaczęły łzawić podczas gdy Saki poczęła związywać jej kostki. Nie było sensu... Shizuku miała ją tak zobaczyć. Wybryki Saki miały sprawić, że Shizuku ją znienawidzi. Jasne, mogła to zwalić na Saki, ale czy też sama nie była winna za stosowanie się do jej zachcianek? Shiho musiała ponosić jakąś winę za wpadnięcie w tak oczywistą pułapkę. Saki była tak oczywista, a jednak...

Shiho po prostu nie mogła się powstrzymać, żeby nie powiedzieć jej tak. Naprawdę nie wiedziała dlaczego.

— I... gotowe! Shiho wygląda tak słodziaśnie, gdy jest skrępowana. Teraz pozwól mi zerknąć– A tak, muszę jeszcze nałożyć kokardę, prawie zapomniałam!

Saki wyciągnęła komicznie wielką kokardę w tym samym odcieniu czerwieni, co wstążki, które ją obecnie trzymały w miejscu. Shiho szczerze nie dowierzała jak zdołała ją utrzymać w torebce bez rujnowania jej deliktanego kształtu. Niemniej jednak, to nie był czas na kwestionowanie takich rzeczy. Zaraz miała stanąć twarzą w twarz z największym upokorzeniem w swoim życiu.

— Hmm, może na głowie? Niee, to może być wkurzające przy ściąganiu i wyrwać biedne włoski Shiho — myślała na głos Saki.

Wow, teraz znalazła se moment na martwienie się o fryzurę Shiho, Saki na pewno zachowywała się jak dobra przyjaciółka!

— Wiem! Położę ją środku twojej klatki, to powinno wyglądać dobrze — oznajmiła Saki, mrużąc oczy i upewniając się, że kokarda znajdowała się w samym centrum.

Shiho nie mogła powstrzymać łzy spływającej po jej policzku. Było ciężko ją utrzymać, zwłaszcza kiedy wiedziała, że tak zobaczy ją Shizuku. Obrzydliwy, łkający mętlik. Nie chodziło tylko o to. Jakby nie mogło być gorzej, Shiho w głębi duszy pragnęła, żeby właśnie coś takiego się wydarzyło.

Tak długo zastanawiała się co by się stało gdyby Shizuku przyłapała ją na masturbowaniu się. Te fantazje stawały się coraz bardziej dzikie, a Shiho nie miała sposobu, żeby je powstrzymać. Wina wyżarłaby jej serce, nie dawałaby spać w nocy. Więc, oczywiście, nigdy nie podjęła żadnych działań, aby chronić swoją siostrę. Shiho nie chciała widzieć reakcji siostry, gdyby przyznała się do jakiejkolwiek ze swoich myśli.

Ale co miała zrobić teraz? Nawet jeśli wyjaśniłaby sprawę, nie było mowy, że Shizuku by jej uwierzyła. Wszystko było takie niedorzeczne. Jeszcze więcej łez zaczęło cieknąć w dół jej twarzy.

— Ojeju, nie płacz, mam też faktyczny prezent dla Shizuku, który bez wątpienia pokocha równie mocno, co ten przede mną.

Faktyczny prezent? Jeśli tak, to po co Shiho musiała się rozebrać?

— Podnieś głowę, muszę założyć ci tą obróżkę — powiedziała Saki, jak gdyby nigdy nic. — A jeśli nie podniesiesz, zmuszę cię. Możemy to zrobić albo po dobroci, albo po złości, a ja naprawdę nie chcę robić tego po złości, Shiho.

Buntowanie byłoby daremne, więc Shiho potulnie uniosła głowę. Saki poświęciła chwilę na założenie obroży, po czym zapięła klamrę. Przynajmniej wyglądało na to, że Saki nie próbowała jej udusić, obroża leżała jak ulał.

— Adresówka z pewnością spodoba się Shizuku, hehe — zaśmiała się Saki, prztykając metalową zawieszkę.

Coś było na zawieszce? Shiho w ogóle jej nie zauważyła, kiedy Saki wyciągała obrożę. Miejmy nadzieję, że to nie było nic absurdalnego, ale biorąc pod uwagę, że Shiho była w tej chwili związana, nie można było wykluczyć, że Saki wybrała coś żenującego.

Saki wstała z łóżka aby rzucić okiem na ten swój tak zwany "prezent" dla Shizuku.

— Teraz jesteś idealna! Myślę, że to już czas, abym się stąd zabrała, hahaha, do później, Shiho, nie chciałabym być tobą! Albo może chciałabym, mam wrażenie, że będziecie się świetnie bawić z Shizuku-senpai — szczebiotała Saki, zakładając swoją torebkę na ramię. — Ale dam wam nieco niezbędnej prywatności.

Ten głupi uśmiech na twarzy Saki sprawiał, że Shiho miała ochotę ją ugryźć. Nie żeby była w stanie, ledwo mogła się poruszyć.

— Shizuku-senpai, budzimy się! To Saki! Wpadłam tylko zostawić Shiho z moim prezentem, jest w jej pokoju. Skoro muszę naprawdę pomóc Onii-chan z jego prezentem, zobaczymy się później!

Gdy tylko Shiho stąd wyjdzie, zamierza zabić Saki za tą szopkę. Jakby gorzej już być nie mogło, Saki celowo obudziła Shizuku. Ta dziewczyna próbowała ją w grób wpędzić, Shiho nie mogła uwierzyć w nic innego.

Zaraz jak Saki uciekła z miejsca zbrodni, Shiho usłyszała jak drzwi sypialni Shizuku się otwierają. Cholera, Shiho miała przejebane. Czy powinna spróbować wyjść? Nie było mowy, że zdążyłaby wydostać się z więzów, założyć porzucone ubrania, i zdjąć obrożę zanim Shizuku by weszła. Mogła usłyszeć kroki Shizuku zmierzające w stronę jej pokoju. Miała już po prostu dość. To był zwyczajnie koszmar, z którego ewentualnie by się przebudziła. Jeśliby po prostu udała, że to nie się dzieje, to może skutki tego będą mniej bolesne.

— Shii-chan? Saki mówiła, że zostawiła swój prez–... — zaczęła Shizuku, zanim zatrzymała się w miejscu, na to, co ujrzała.

Shiho odwróciła wzrok od spojrzenia swojej siostry. Zapewne jej siostrę by to zniesmaczyło, prawda? Teraz w każdej chwili miała wrzasnąć i nazwać Shiho obrzydliwą. Wstrzymała oddech, czekając.

— Shii-chan, wyglądasz tak uroczo! Czy Saki-chan zrobiła z ciebie mój prezent urodzinowy? Jestem taka szczęśliwa!

Ech? Co ona właśnie powiedziała?

Shizuku zbliżyła się do łóżka, wciąż wlepiając oczy w nagie ciało Shiho, szczęka rozwarta. Shiho spojrzała w dół, z czystej ciekawości, i niemal zaskamlała na to co zobaczyła. Zdecydowanie rosło tam na dole spore wybrzuszenie. Może mogłaby oszczędzić Saki, bo sytuacja szła zupełnie inaczej, niż się spodziewała.

— Pozwól mi wyjąć ci ten knebel, Shii-chan. Czy to Saki ci go włożyła, żeby mój prezent siedział cicho?

Słysząc jak jej siostra nazywa Shiho "swoim prezentem," Shiho poczuła nagle się cała ciepła. Słabo skinęła głową.

Widząc to, chichot uciekł wprost z ust Shizuku. Jej siostra była taka słodka, Shiho naprawdę chciała pocałować ją w tej chwili. Shizuku usiadła rozkrakiem na kolanach Shiho i pochyliła się ku jej twarzy.

Jej kciuk gładził dolną wargę Shiho, zachwycając się nad tym, jak dużo znajdowało się tam śliny. Nie mogła powstrzymać się od pisku, widząc jak uroczo wyglądała jej mała siostrzyczka. — Chociaż, wyglądasz w nim naprawdę cudnie! Ale, jestem pewna, że Shii-chan chce już go zdjąć, więc zdejmę go.

Shizuku odpięła knebel z piłką, zdejmując go i odkładając na bok.

— O-Onee-chan, czy mogłabyś mi pomóc się odwiązać?

— Oczywiście! Przecież muszę najpierw rozpakować prezent, zanim mogę go w pełni docenić — wyszeptała w jej ucho Shizuku.

Shiho jęknęła, gdy oddech Shizuku otarł się o jej ucho. Wszystko nagle wydawało się zbyt gorące jak na jej gust. Wszystkie jej zmysły na najwyższych obrotach, kiedy nagle Shiho zauważyła, że ​​coś szturcha jej nogę. Boże, Shiho mogłaby z radością umrzeć w ten sposób. Wszystkie te wrażenia powędrowały prosto do jej krocza. W jej dole zaczęła zbierać się wilgoć, przeciekając między jej nogami.

Shizuku pochyliła się nad ramieniem Shiho, aby uwolnić jej ręce. Czy naprawdę musiała rozwiązać je w ten sposób? Czy nie mogła odwrócić jej, żeby nie musiały być tak blisko? Shiho mogła poczuć jak klatka piersiowa Shizuku ociera się o jej gołe ciało. Uczucie bliskości jej siostry było upajające. Jej zapach, jej ciepło, wszystko w jej siostrze przyprawiało ją o zawroty głowy.

— Okej, teraz powinnaś już móc nimi ruszać!

Och, skończyła już? Shiho nawet nie zauważyła. Była tak zajęta wszystkim innym, że nie poczuła jak wstążka się luzuje. Teraz jak jej ręce mogły się poruszać do woli, położyła się, wzdychając gdy w końcu mogła trochę rozluźnić swoje ciało. Jasne, jej uda i kostki nadal były unieruchomione, ale wreszcie mogła ruszać ramionami.

Shizuku znów się gapiła. Oddech Shiho robił się płytki, podczas gdy wzrok jej siostry stawał się coraz to bardziej intensywny. Rzecz w tym, Shiho nie mogła się domyślić czy patrzyła na kokardę, czy na jej sutki. Jej twarz robiła się gorąca na myśl o tym drugim.

— Ta kokardka jest przesłodka, ale ją też muszę zdjąć — westchnęła Shizuku, i zaraz ściągnęła ją z klatki Shiho.

Skoro pierś Shiho była teraz całkowicie odsłonięta, nie mogła powstrzymać się od odwrócenia wzrok od swej siostry po raz kolejny. Teraz, jeśli Shizuku się gapiła, na pewno nie gapiła się na kokardę.

A jednak, Shizuku dalej się gapiła.

Shiho potarła razem uda jak najlepiej potrafiła, kryjąc twarz kiedy Shizuku wpatrywała się w jej klatkę piersiową.

— Shii-chan, czy mogę cię tu dotknąć? Zaraz zdejmę resztę więzów, obiecuję.

Shiho skinęła głową. Dłoń Shizuku od razu powędrowała do jej piersi, kciukiem bawiąc się twardym sutkiem Shiho. Ciało Shiho przechyliło się, gdy Shizuku przywarła ustami do drugiego sutka, ssąc i dziubiąc go, podczas gdy jej ręka szczypała tego pierwszego.

— Ach! Onee-chan, pieprz mnie, ngh, proszę! — Wyjęczała Shiho, ręce owinięte wokół głowy Shizuku.

Shiho wciąż sapała gdy Shizuku kontynuowała smakowanie jej piersi. Kurwa, może faktycznie powinna po tym podziękować Saki...

Ewentualnie, Shizuku delikatnie zepchnęła ramiona Shiho z siebie, po czym odsunęła swoją twarz od jej klatki.

— Przepraszam Shii-chan, tak się napaliłam przez twoje jęki, że chyba dojdę zanim zdążę... poprawnie docenić swój prezent.

Shiho była w stanie myśleć tylko o jednej rzeczy, którą miała na myśli jej siostra. A ta myśl sprawiła, że rumieniła się jeszcze bardziej. Jej twarz pewnie była tak czerwona, jak ta pozostająca wstążka nadal krępująca jej nogi razem.

— Rozwiążę resztę, po prostu się mnie trzymać, okej?

— Dziękuję.

Shizuku zaśmiała się w odpowiedzi na jej wdzięczność.

— To naprawdę nic, Shii-chan.

Jej miękki głos sprawiał, że jej serce galopowało. Kto wiedział, że sprawy się tak potoczą? Zdawało się, że Saki była całkiem dużo mądrzejsza, niż dawała po sobie poznać.

Shizuku pochopnie rozwiązała resztę wstążki. Zdawała się dosyć gorliwa i podekscytowana, zaobserwowała Shiho. Może trochę zbyt gorliwa, tamto wybrzuszenie zrobiło się dużo większe niż było wcześniej.

Nogi Shiho robiły się słabe na myśl o zobaczeniu kutasa jej siostry. O boże, czy to się właściwie działo? Czy to był zwyczajnie jeden z jej zboczonych mokrych snów? To nie mogło być prawdziwe, nie ma mowy.

Shizuku przysunęła się bliżej niej. Ich usta były tak bliskie dotyku.

— Shii-chan, czy mogę?

Nawet jeśli tego nie powiedziała, Shiho wiedziała o co prosiła.

— Mm, proszę.

To było potwierdzenie, którego potrzebowała Shizuku, aby przywrzeć swoimi ustami do tych jej siostry. Shiho wydała z siebie jęk gdy język Shizuku wpełzł do jej ust, przyciskając się do jej języka. Całe jej ciało paliło się z pożądaniem, gdy ich pocałunek pogłębiał się. Jej serce wypełniło się radością, gdy usłyszała, jak Shizuku jęczy w jej usta. Obie tego pragnęły. Obie tego potrzebowały.

Niestety, w pewnym momencie, musiały odetchnąć, więc Shizuku oderwała się od warg swojej siostry, aby złapać oddech. Shiho również odzyskała dech, wzdychając i spoglądając na Shizuku. Jej siostra była taka piękna.

— Chyba powinnam zdjąć piżamę, teraz jest już trochę brudna, hehehe.

Brudna? Tylko się obściskiwały, nie powinna być jeszcze tak uwalona–

Biodra Shiho brykały na udzie Shizuku. Japierdolę, czy robiła to przez cały czas, kiedy się całowały? W miejscu, o który musiała się ocierać znajdowała się jedna wielka, mokra plama. Zażenowanie z tego powodu sprawiło, że Shiho zapragnęła zniknąć.

— W porządku, Shii-chan, i tak planowałam wkrótce wyprać tę piżamę!

— Przepraszam, Onee-chan — mruknęła Shiho.

Shizuku pocałowała ją w czoło.

— Nie waż się przepraszać! Uważam, że to naprawdę urocze, że nie mogłaś się powstrzymać, żeby się o mnie nie ocierać!

Shiho wydała z siebie zduszony odgłos. Czemu musiała to powiedzieć na głos? Nie miała żadnego sposobu, żeby się z tym kłócić, więc zwyczajnie skinęła głową.

Shizuku zaczęła zdejmować piżamę, rzucając jej poszczególne elementy na drugi koniec łóżka. Ewentualnie, jedyne co zostało, to jej bielizna. Oczy Shiho przykleiły się do jej dolnej partii. Mogła dostrzec błagającego o uwolnienie chuja Shizuku wystającego z jej majtek.

— Podoba się widok? — Shizuku wyszczerzyła zęby.

Shiho nie mogła powstrzymać się od energicznego potakiwania głową. Proszę, zdejmij już bieliznę – błagała w myślach Shiho

Shizuku nieśpiesznie wzięła się za ściąganie swoich majtek, obserwując z radością gdy wzrok Shiho nie ruszył się z jej kutasa. Jej wgap nigdy go nie opuszczał, co sprawiło, że penis Shizuku zaczął pulsować jeszcze mocniej. Odłożyła bieliznę na bok i ponownie skupiła uwagę na swojej uroczej siostrze.

— Shii-chan, możesz rozłożyć dla mnie szerzej nogi? — spytała łagodnie Shizuku, włażąc z powrotem na Shiho.

Szybko spełniła prośbę siostry, rozkładając przed nią nogi. Wewnętrzna strona jej ud kleiła się od wydzieliny. Miała ochotę zamknąć oczy i ukryć się przed zażenowaniem. Ale nie zamierzała tego robić, nie gdy Shizuku była tuż przed nią. Koniec z ukrywaniem się. Nawet jeśli rozkładanie się w ten sposób było tak zawstydzające, musiała to zrobić dla Shizuku.

Shizuku oblizała usta na widok mokrej cipki Shiho. Może innego dnia by jej posmakowała, ale na chwilę obecną musiała ją wyruchać. Shizuku pochyliła się, zostawiając pocałunki na obojczykach Shiho. Jej fiut otarł się o wejście Shiho, sprawiając, że ta zareagowała wzdrygnięciem.

— Onee-chan, nie dręcz mnie, proszę? Jestem taka napalona, tak bardzo cię potrzebuję, proszę, proszę, proszę — błagała Shiho. Miała gdzieś to jak desperacko brzmiała, za bardzo potrzebowała chuja Shizuku w sobie.

— Hehe, sorki Shii-chan, teraz przestanę — wyszeptała Shizuku w jej ucho. — Powiedz mi jeśli to zaboli, dobrze?

— Mhm. Proszę — Shiho odpowiedziała, po czym zaczęła jęczeć, gdy Shizuku w końcu wsunęła główkę swojego kutasa do środka. Shizuku uważała, żeby nie robić tego zbyt szybko, ale biorąc pod uwagę jak mokra była pizda Shiho, nie stanowiło to żadnego wyzwania.

— Hahh, weszło tak gładko Shii-chan, jesteś taka mokra. To wszystko przeze mnie?

Shiho zwyczajnie zaskamlała w odpowiedzi, podczas gdy Shizuku przyspieszyła tempo. Sapnięcie opuściło jej usta, kiedy jedna z rąk Shizuku powędrowała do jej cipki, kciukiem pocierając jej łechtaczkę. Shiho podrygiwała biodrami, aby zejść się z każdym pchnięciem; beznadziejnie pragnąc, aby szła szybciej.

— Achh, szybciej, proszę, pieprz mnie tak mocno jak tylko potrafisz, proszę, Onee-chan, Onee-chan, proszę! — wypłakała Shiho.

Słysząc tą zachętę, Shizuku pchała jeszcze szybciej, jecząc, gdy pizda Shiho zacisnęła się na jej chuju. To było takie boskie uczucie, Shizuku żałowała, że ​​nie zrobiła tego wcześniej. Cóż, przeszłości nie dało się zmienić, można było skupić się jedynie na teraźniejszości. A teraz? Shizuku miała zamiar wypieprzyć swoją siostrę na jej łóżku.

— Achh! Shii-chan, hahh, jesteś taka ciasna, czuję się tak, tak dobrze! — Wyjęczała Shizuku.

Shiho objęła Shizuku ramionami, trzymając się jej tak mocno, jak mocno pierdoliła ją jej siostra.

— Sz-szybciej, proszę! — wyjąkała Shiho.

I jakimś cudem, Shizuku rżnęła ją jeszcze szybciej, trafiając jej czuły punkt raz za razem. I boże, sposób w jaki kciuk Shizuku pocierał jej łechtaczkę sprawiał, że jej ciało wręcz się roztapiało. Shiho w ogóle nie mogła powstrzymać jęków.

— Achh, Onee-chan, proszę, proszę, jestem tak blisko, proszę, hahh, jest tak dobrze, kocham cię, jest tak– ngh! Proszę, potrzebuję tego tak bardzo, proszę! — biadoliła Shiho, nieświadoma niczego o czym mówiła.

Shizuku nastawiła uszy, słysząc to wyznanie od Shiho. Poczuła ciepło na sercu, słysząc to. Jednak to jej nie spowolniło, wręcz przeciwnie, sprawiło, że jej biodra poruszały się jeszcze szybciej, a każdy ruch był jeszcze głębszy.

— Hahh, mmm, Shii-chan, też już tu prawię jestem, kocham cię tak, tak bardzo, dojdź dla mnie, proszę?

Shizuku waliła biodrami najszybciej jak mogła, zdesperowana, by osiągnąć klimaks. Shiho krzyknęła, a tempo Shizuku zdawało się być coraz szybsze i szybsze. Jak to było w ogóle możliwe? To było tak niewiarygodnie dobre uczucie, że ani śniło jej się to kwestionować. Czuła, że ​​zbliża się do skraju. Nie trwało długo zanim gorąca rozkosz przelała czarę.

— Kurwa! Onee-chan! Zaraz– mmm! Dochodzę, proszę, Onee-chan, zrób to w środku, proszę, proszę, kurwa, achhh! — Shiho wrzeszczała, zaraz przed wgryzieniem się w szyję swojej siostry. Tak bardzo musiała coś ugryźć, ta ekstaza w czystej postaci była zbyt wielka dla jej mózgu.

Shizuku zaskamlała, gdy jej siostra niespodziewanie ugryzła jej szyję. Shizuku wbiła się w siostrę po raz ostatni, zanim z jej ust wyrwał się głośny jęk. Jej ciało zesztywniało, gdy zalały ją fale rozkoszy.

Tymczasem Shiho jęczała, stopniowo napełniając się nasieniem siostry. Naprawdę nie obchodziło jej, czy zajdzie w ciążę. Ciepło jej spermy było po prostu zbyt przyjemne. Było tak idealnie. Cipka Shiho nadal zaciskała się wokół kutasa siostry, dojąc go do sucha.

— Mmm, Shii-chan, teraz go wyjmę, dobrze? — szepnęła Shizuku.

— Okej, dzięki, Onee-chan — wymamrotała Shiho. — Kocham cię.

Shizuku wydała z siebie delikatny pisk, przed pocałowaniem Shiho w policzek.

— Ja też cię kocham! Bardzo cię kocham, bardzo!

Shiho chrząknęła, zażenowana słowami Shizuku. Mimo że właśnie została wypełniona przez swoją siostrę, usłyszenie "kocham cię" od Shizuku sprawiło, że serce Shiho zabiło mocniej. Była tak perfekcyjna, i to bez wysiłku. Często zapierało jej dech w piersiach, gdy myślała o tym, jaka jest cudowna.

Po wyciągnięciu z niej swojego członka, Shizuku położyła się na łóżku, obejmując Shiho. Jej uścisk był tak ciepły, tak bezpieczny. Jednak Shiho coś sobie uświadomiła, gdy jej siostra wtuliła się w jej szyję.

Shiho wytrzeszczyła oczy.

— Co? Saki napisała na niej co takiego?

— Och? Założyłam, że wiedziałaś co na niej było.

Shiho głośno westchnęła.

— Nie, nie zauważyłam. Poza tym, jak to "pasuje" mi?

— No cóż, gryziesz mnie zupełnie jak jakiś kot!

— Co, nie, nie robię tak–! — słowa Shiho zamarły gdy ujrzała ślad zębów na szyi swojej siostry. — Mm. M-może jednak tak robię...

— Jesteś dokładnie jak kot w moich oczach — zachichotała Shizuku.

Po namyśle, być może Shiho jednak powinna zabić Saki.

Lecz znów, odgłos śmiechu jej siostry był po prostu zbyt słodki. Może Saki zasłużyła na oszczędzenie?

— Kocham cię, Shii-chan.

— Mm, też cię kocham. Wszystkiego najlepszego, Onee-chan.

Mogła darować Saki, przynajmniej na dziś. Dziś były urodziny Shizuku, a Shiho grała jej prezent. Chronienie uśmiechu jej siostry było jedynym co się liczyło.