Chapter Text
Czy to świta czy też dnieje,
(Łup siekierką w drewko za domem)
to Redańczyk zawsze wieje.
(Łup – jeszcze tamta kupka i sprawa załatwiona)
Krwawo podły wróg odczuje
Jak vrihedczyk nań szarżuje
(Łup – no mistrzowskie cięcie. Jak w szyję tego chłopa, któremu aż głowa odpadła. Dekapitacja – poziom - mistrz.)
A kto d’hoine spuszcza manto
To Angusa jest komando
(Łup – jutro kolej Dijkstry, a gotowanie przypada Boreasowi)
Miecze do boju, łuki w dłoń
Redańczyka goń, goń, goń
Miecze do boju, łuki w dłoń
Re….Tirarira rarara…
Dokończył niewyraźnie Isengrim Faoiltiarna widząc wychylającego się z okna, podejrzliwie spoglądającego na niego Dijkstrę. Przyjaźń jednak opiera się na przemilczeniach.
