Actions

Work Header

Dramat i tragedia

Summary:

Elfy Sapkowskiego są fajne bo są ładne i wredne. I fajne. Dijkstra też jest fajny i wiele innych postaci. Ponieważ unoszę się na wysokiej fali zdawalności, a przede mną kolejny egzamin to piszę drobne fiki. W roli głównej: absolutnie żadnego cracku, mrówki, szkolenia dla wojska (specjalnie dla pani Rudbekii dwubarwnej, która niechcący mnie natchła była) i Argen...a nie - Zerrikania.

Chapter 1: Żurawiejka

Chapter Text

Czy to świta czy też dnieje,
(Łup siekierką w drewko za domem)
to Redańczyk zawsze wieje.
(Łup – jeszcze tamta kupka i sprawa załatwiona)
Krwawo podły wróg odczuje
Jak vrihedczyk nań szarżuje
(Łup – no mistrzowskie cięcie. Jak w szyję tego chłopa, któremu aż głowa odpadła. Dekapitacja – poziom - mistrz.)
A kto d’hoine spuszcza manto
To Angusa jest komando
(Łup – jutro kolej Dijkstry, a gotowanie przypada Boreasowi)
Miecze do boju, łuki w dłoń
Redańczyka goń, goń, goń
Miecze do boju, łuki w dłoń
Re….Tirarira rarara…
Dokończył niewyraźnie Isengrim Faoiltiarna widząc wychylającego się z okna, podejrzliwie spoglądającego na niego Dijkstrę. Przyjaźń jednak opiera się na przemilczeniach.