Work Text:
Choć formalnie Tim był Wayne’em, rodzinna rezydencja nie była jego stałym miejscem zamieszkania. Częściej przebywał w jaskini pod nią, kiedy wymagały tego okoliczności związane z działaniami superbohaterskimi. To jednocześnie załatwiało temat spędzania wspólnego czasu z pozostałą częścią zespołu, choć oczywiście nie był to idealny powód do spotkań.
Posiadłość od jakiegoś czasu służyła Timowi głównie do kilku rzeczy – okazyjnych zjazdów całej rodziny oraz prywatnych spotkań ze Stephanie Brown. Choć bez problemu mogli pozwolić sobie na dowolne mieszkanie lub apartament w Gotham, czasem potrzebowali odciąć się od centrum i stresu generowanego przez tryb gotowości do akcji na dźwięk każdego sygnału alarmowego.
Tego dnia bardzo szybko wylądowali w sypialni Tima. Standardowe formalności mieli już za sobą – nie trwały też długo, bo nie potrzebowali ani wspólnego posiłku, rozmów o niczym, czy wspólnego seansu jakiegokolwiek filmu czy serialu. Po pieszczotach mających zapewnić każdemu odpowiedni komfort podczas seksu, przeszli do rzeczy.
Tim już od kilku chwil pieprzył Steph od tyłu, a ta klęczała na łóżku, starając się utrzymać pozycję dającą jej jak najlepsze doznania.
Choć Drake wchodził w nią z niemałą ekscytacją, widział, że Stephanie niespecjalnie czuje się zaangażowana we wszystko – tak, jakby w ogóle nie była w nastroju, mimo że sama zaproponowała szybki numerek w sypialni.
Wpierw próbował przyspieszyć tempo – założył, że może tego oczekiwała. To nadal nic nie zmieniło. Może wolała silniejsze, ale wolniejsze i głębsze ruchy? Najlepszy detektyw na świecie (zaraz po Batmanie) może i miał nosa do wielu tajemnic, ale teraz był w kropce. Sam nie narzekał – lubił uprawiać seks ze Stephanie w takiej pozycji, bo dawała mu ciekawą perspektywę. Nie chciał jednak być jedyną stroną, która coś z tego czerpała.
Gdy nie widział (ani nie słyszał) zmian w reakcjach Stephanie, Tim delikatnie z niej wyszedł i po chwili zaczął ją głaskać po udzie.
– Wszystko w porządku? – zapytał delikatnie.
– Wszystko OK – odpowiedziała Stephanie, obracając twarz do tyłu, aby złapać kontakt wzrokowy z Drakiem. – Ale dziś niespecjalnie miałam ochotę na grzecznego Tima. Dlatego tak szybko cię tu wyrwałam – dodała ze spokojem, tak, żeby nie zabrzmieć pretensjonalnie, ale jednocześnie zaznaczyć, że ma konkretne oczekiwania.
– Och?
– No, dokładnie. Och. Wiesz, chodzi mi o tego typu energię, jaką masz zwykle podczas naszych treningów, ja… Aaaach!
Słowa Stephanie przerwał jęk, który wydobyła z siebie, gdy otwarta dłoń Tima uderzyła w jej prawy pośladek.
Tim wiedział, że trafił w dobry punkt, gdy zauważył Stephanie zagryzającą dolną wargę. Wykonał kolejne uderzenie, po którym Steph ponownie wydała z siebie dźwięk rozkoszy. Zaczęła delikatnie bujać biodrami, jakby sygnalizowała, że Tim ma wrócić do środka.
Drake, wiedząc, co robić dalej, ponownie zaczął ją pieprzyć – powoli, tak, aby co kilka zagłębień uderzać ręką w pośladek. Od razu zauważył, że daje to znacznie silniejsze doznania dla partnerki. Stephanie oddychała głębiej, jęczała przy każdym uderzeniu, aż zaczęła sama kołysać biodrami, aby nadać znacznie szybsze tempo. Tim, zgodnie z sugestywnymi ruchami Steph, zaczął pieprzyć ją coraz szybciej.
Kiedy poczuł, że zbliża się do orgazmu, klepnął Steph w pośladek ostatni raz, jednocześnie ściskając go tak mocno, jak tylko potrafił. O ile wcześniej powstrzymywał się od uzewnętrzniania swojej przyjemności, teraz szedł na całość. Jęczał tak, jakby pragnął dogonić częstotliwość pulsowania swojego penisa w trakcie orgazmu. Nie chciał przerywać pieprzenia – dawał z siebie tyle, ile mógł, dopóki jego erekcja się utrzymywała i był w stanie dawać przyjemność Stephanie.
W końcu padł wykończony plecami na materac obok Steph. Ta szybko obróciła się do niego i wtuliła. Pocałował ją w czoło i zapytał, czy potrzebuje czegoś więcej.
– Nie. Jest idealnie – odpowiedziała z uśmiechem i zaczęła zasypywać Tima pocałunkami.
