Actions

Work Header

Tam i Z Powrotem (Circling Back)

Summary:

Steve szuka Bucky'ego. Bucky znajduje Steve'a. Steve desperacko stara się pomóc Bucky'emu dojść do siebie. Bucky bardzo chce mu na to pozwolić. (Spojlery dla Zimowego Żołnierza.)

Notes:

Chapter 1: Rozdział 1

Chapter Text

Steve i Sam obdzwaniają wszystkie szpitale w DC, północnej Virginii i Maryland. Odnajdują kilku pacjentów NN lecz żaden z nich nie ma protezy ramienia, nie mówiąc o metalowych kończynach. Kiedy Steve pyta o pacjentów po amputacjach nie odnajduje nic.

Przez cztery długie dni szukają śladów, w każdej kryjówce o której pamiętają, przesłuchując kilkoro aresztowanych pracowników HYDRY, żaden z nich nie miał jednak tak wysokich uprawnień aby wiedzieć jak funkcjonuje Zimowy Żołnierz, nie znali też miejsca do którego był 'zaprogramowany' by wrócić w razie katastrofy podczas misji, i czy w ogóle takie miejsce istniało. Kiedy Samowi wreszcie udaje się nakłonić go do drzemki Steve wraca do swojego apartamentu w DC (prezent od Pepper) omijając uzbrojonych wartowników i wsiada do windy którą uruchamia za pomocą karty magnetycznej i która zawozi go na jego piętro. Gdyby był tylko zwykłym żołnierzem, a nie takim o ulepszonym zmyśle wzroku i słuchu prawdopodobnie nie zauważyłby dziwnego cienia kogoś stojącego obok kuchennego stolika.

Bucky , nie mówi tego głośno ponieważ nie ma odwagi otworzyć ust aby odetchnąć. Zamiast tego, Steve zamiera nadal dotykając palcami dłoni drzwi wejściowych. Przez jedną bolesną chwilę żaden z nich nie wykonuje żadnego ruchu, a potem Bucky podchodzi bliżej, bardzo powoli, i zatrzymuje się w oświetlonym holu.

Wygląda okropnie. Zarost tylko podkreśla zadrapania i brud na jego twarzy a bluza z kapturem, dżinsy i rękawice w które jest ubrany wyglądają na wyciągnięte ze śmietnika. Włosy Bucky'ego zwisają opadając mu na oczy którymi najwyraźniej stara się wypalić dziurę w oddzielający ich fragment podłogi.

-Bucky. - Mówi w końcu Steve a Bucky unosi głowę i zaskoczone i wyczerpane spojrzenie. Po chwili kiwnął głową jakby chciał potwierdzić to czego Steve nie był pewien. Czego być może nawet Bucky nie był pewien.

Tony własnoręcznie wybrał ten budynek. Ochroniarze są na dachu, w głównym holu i na korytarzach. Mieszkania są przeznaczone dla uczestników programu ochrony świadków oraz polityków wysokiej rangi, bojących się o własne życie. Wygłodzony i wyczerpany Bucky stoi w jego mieszkaniu a Steve nie potrafi nawet okazać swego zaskoczenia.

-Szukałem cię. - Mówi ochrypłym głosem a Bucky tylko kiwa głową jak gdyby o tym wiedział. - Wszędzie, cię szukałem. - Bucky znowu kiwa głową. To ostry i szybki ruch który wygląda na bolesny. Steve robi krok do przodu rzucając klucze na podłogę. Ledwie może powstrzymać uczucia wzbierające w jego klatce piersiowej i gotowe to ujawnienia się. Ale kiedy unosi ramiona żeby objąć przyjaciela oczy Bucky'ego rozszerzają się ze strachu a on sam praktycznie znika w mgnieniu oka cofając się w kąt mieszkania. Steve tłumi w sobie zaskoczenie i zaczyna gorączkowo myśleć. Bucky nie uciekł, nie zaatakował, po prostu się cofnął. Steve może sobie z tym poradzić. W czasie wojny przygotowano ich na różne sytuacje. Ludzie uwalniani z obozów często zachowywali się jak przerażone zwierzęta... niezdolni by coś powiedzieć, zaufać nawet najbardziej nieszkodliwemu dotykowi. I nie była to ich wina.

-Bucky. - Mówi cicho. - Ja...Tęskniłem za tobą.

Steve pozwala by cisza wisiała między nimi ale cień nie odpowiada. Steve przełyka uczucie zawodu.

-Czy...nic ci nie jest? - Prawdopodobnie powinien być bardziej konkretny.- Czy potrzebujesz lekarza? - Słychać cichy dźwięk, jakby Bucky odkaszlnął.

-Nic mi nie jest.

Dźwięk jego głosu zachrypniętego i ledwie słyszalnego sprawia, że Steve czuje ukłucie w sercu. Bucky.

-Cóż...- Stwierdza Steve grając na zwłokę. - Może jesteś głodny.

Cisza.

-Chcesz coś zjeść? - Pyta Steve przygryzając dolną wargę.

Bucky bardzo powoli robi krok do przodu. Jego twarz jest napięta a oczy omiatają pomieszczenie niemalże nieśmiało, jakby nie wiedział jak przytaknąć. Steve wzdycha głęboko i odsuwa od niego zamiast się zbliżyć przechodząc dookoła wyspy by sięgnąć do lodówki.

-Mam tu trochę resztek. Z pizzerii na rogu...- Steve przypomina sobie zeszły wieczór. Wpadł do niego Sam i spędzili trochę czasu jedząc pizzę patrząc na rozłożone mapy i fotografie schwytanych agentów HYDRY. Nie chce myśleć o powiadomieniu innych. Nie jest nawet pewien czy Bucky przypadkiem nie wyskoczy zaraz przez okno. - Chcesz usiąść? - Steve wskazuje jeden z taboretów stojących przy wyspie a potem klęka by wyjąć pudełko z resztkami pizzy z pepperoni i oliwę z oliwek. Kiedy się odwraca zauważa, że Bucky przesunął się bliżej ale nadal wygląda na lekko skołowanego.

-Usiądziesz? - Próbuje jeszcze raz i Bucky siada. Steve uśmiecha się zachęcająco a potem sięga po patelnię aby podgrzać pizzę. Zanim jednak zdąża włączyć gaz słyszy odgłos przesuwanego kartonu. Spoglądając przez ramię widzi jak Bucky chwyta jeden z kawałków i pożera go na zimno ledwie przeżuwając i zabiera się za następny. Serce Steve'a zamiera. On umiera z głodu.

Steve odstawia patelnię na kuchenkę i patrzy na Bucky'ego który kompletnie go ignoruje zajęty pochłanianiem zawartości pudełka. Pochłonięty obżarstwem Bucky wygląda jakby zaraz miał się zakrztusić ale Steve nie wie jak mu powiedzieć żeby zwolnił nie wywołując przy tym reakcji podobnej do reakcji psa któremu odebrano kość. Steve myśli o Zoli i Pierce'u i czuje wzbierającą w sobie złość. Znika ona jednak kiedy Bucky spogląda na niego z wypchanymi jedzeniem policzkami i przestaje przeżuwać. Steve mruga. Bucky przełyka.

-Woda? - Pyta Bucky cichym i pełnym nadziei głosem.